Po pierwszym, mówiąc szczerze, nieco nudnym wyścigu Formuła 1 odzyskuje impet, a kibice i komentatorzy sportowi wiarę, że tegoroczny sezon może być emocjonujący.
W stawce dwunastu zespołów najlepsze wrażenie na początku sezonu robi Red Bull Racing, przede wszystkim ze względu na znakomity bolid. Zawodnicy tej stajni wygrywają dosłownie wszystkie kwalifikacje, ale już w samych wyścigach zdarzają się im drobne potknięcia, wynikające na przykład z awarii samochodów. Dominacji tej próbuje się przeciwstawić głównie McLaren. Dzięki innowacyjnemu rozwiązaniu, samochody tej stajni osiągają znakomitą, nieosiągalną dla rywali, prędkość na prostych odcinkach toru. Oczywiście inne teamy próbują kopiować to rozwiązanie, ale z miernym na razie skutkiem. Kolejną grupę w stawce stanowią dysponujące podobnymi osiągami Ferrari, Mercedes i Renault.
W barwach Renault znakomicie spisuje się Robert Kubica, który regularnie kończy wyścigi na punktowanych miejscach. Polski kierowca już dwukrotnie w tym sezonie – w Australii i Monako – znalazł się na podium. Szczególnie z dobrej strony pokazał się w Monako, gdzie w trakcie wyścigu nie ustępował kierowcom Red Bull Racing. Tempo wyścigowe Renault jest bez wątpienia dobre, ale koniecznie trzeba poprawić osiągi samochodu w kwalifikacjach.
Należy bowiem pamiętać, że są tory, które ze względu na swoją specyfikę praktycznie uniemożliwiają wyprzedzanie, a o pozycji w wyścigu w dużej mierze decydują właśnie kwalifikacje. Na przeciwległym biegunie znajdują się zespoły, które dopiero w tym roku dołączyły do stawki – Virgin, Lotus i HRT. Przed nimi mnóstwo pracy, ponieważ kilkusekundowa strata do czołówki na jednym okrążeniu to, jak na warunki F1, przepaść!
Na tym etapie rywalizacji można pokusić się też o wskazanie wyróżniających się kierowców. Nie chodzi tylko o aktualne miejsce w klasyfikacji punktowej, ale i o umiejętność wykorzystania potencjału samochodu, skuteczność w kwalifikacjach, tempo wyścigowe, zachowanie w bezpośrednich pojedynkach na torze oraz liczbę popełnianych błędów podczas wyścigu. Do najlepszych zaliczyć można bez wątpienia Marka Webera, Fernando Alonso, Lewisa Hamiltona, Jansona Buttona i oczywiście Roberta Kubicę.
Większość zespołów zapowiada znaczące modyfikacje swoich samochodów, a co za tym idzie poprawę osiągów. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można więc stwierdzić, że i w drugiej części sezonu na brak emocji nie będziemy narzekać.