JESTEŚ W ARCHIWUM NUMERU NR 4 / JESIEŃ '09 BUTIK MODA STYL ŻYCIA ARCHITEKTURA SZTUKA MOTO URODA

Zaklęte w klejnotach

 Jean Schlumberger to jeden z najwspanialszych jubilerów XX wieku. W swoich dziełach zamykał nieprzemijające piękno kwiatów, egzotycznych ptaków i mitycznych stworzeń, tworząc własny, zaklęty w klejnotach wszechświat.

Ten czołowy projektant Tiffany’ego urodził się na początku ubiegłego stulecia w bogatej  francuskiej rodzinie w Paryżu. Od początku zdradzał talent plastyczny, jednak jego rodzice, chcąc kształcić go w kierunku ekonomicznym, wybrali dla niego szkołę o takim profilu w dalekim Berlinie. Jean nigdy nie odkrył w sobie matematycznej pasji i kiedy tylko powrócił do rodzinnego miasta, Paryż na nowo obudził w nim artystycznego ducha. 

Pierwszymi pracami Schlumbergera były klipsy z kamieni szlachetnych ozdobione porcelanowymi kwiatami, którymi obdarowywał swoich przyjaciół. Zdobyły one uznanie, dzięki czemu szybko znalazł zatrudnienie jako projektant dodatków dla Elsy Schiaparelli, sławnej wówczas projektantki ekskluzywnych ubrań. Jego dzieła, na przykład złota zapalniczka w kształcie rybki z ruchomym ogonem czy klipsy Trophée stworzone dla Diany Vreeland – legendarnej redaktorki „Vogue’a”, 

na zawsze pozostaną w kanonie historii sztuki jubilerskiej.

Jean Schlumberger, ewakuowany spod Dunkierki w czasie II wojny światowej wyjechał do Anglii, a stamtąd wyruszył do Nowego Jorku. Za oceanem szczęście mu sprzyjało. W 1947 roku wraz ze swoim przyjacielem z dzieciństwa, Nicolasem Bongardem, otworzył mały salon biżuteryjny, który szybko zyskał renomę wśród amerykańskich elit. Klipsy przedstawiające rajskie ptaki czy morskie stworzenia nosiły kobiety mające największy wpływ na ówczesną modę, między innymi Babe Paley, Elizabeth Taylor, Greta Garbo, Audrey Hepburn, hrabina Mona Bismarck, a nawet pierwsza dama Jacqueline Kennedy. Wkrótce

pracami Schlumbergera i Bongarda zainteresował się pełniący funkcję prezesa Tiffany & Co. Walter Hoving i w 1956 roku zaproponował sławnemu duetowi fotele wiceprezesów. 

Pod skrzydłami Tiffany’ego, mając do dyspozycji najlepsze i najpiękniejsze kamienie szlachetne, Schlumberger zaczął tworzyć prawdziwe arcydzieła. Dzięki licznym podróżom do Indii, Tajlandii czy na Bali, które stały się „kołem napędowym” jego wyobraźni twórczej, prace Jeana Schlumbergera pełne są egzotycznego, rajskiego piękna. Zwykł on mawiać: „Staram się tworzyć wszystko tak, jakby rozkwitało, rosło, chcę pokazać organiczny i niejednolity charakter wszechświata.”.

 Biżuterię charakteryzuje szlachetna forma i harmonia 

w łączeniu poszczególnych kamieni w tradycyjnie symetryczną całość. Jedną z cech rozpoznawczych jego kreacji jest paillonné enamel, zapomniana dziewiętnastowieczna  technika, którą Schlumberger przywrócił do łask. Polega ona na nakładaniu na 18-karatowe złoto emalii, co pozwala uzyskać półprzezroczyste kolory. 

Dzieła Schlumbergera spotkały się z uznaniem nie tylko wśród klientów. Został on odznaczony wieloma prestiżowymi tytułami, w tym Nagrodą Krytyków Coty w 1958 roku, francuskim Chevalier of the National Order of Merit, a paryskie Musée des Artes Décoratifs w 1995 roku pośmiertnie przyznało mu tytuł „Un Diamant dans la Ville”. Jean Schlumberger zmarł w wieku osiemdziesięciu lat, pozostawiając po sobie hipnotyzujący pięknem świat jubilerskich kwiatów i rajskich ptaków.

Autor: Janka Wójcik

 

Dzieło sztuki użytkowej

 Dzieło sztuki, najnowsze osiągnięcie techniki, ekskluzywna biżuteria i okaz kolekcjonerski – tym wszystkim jest karta Rosan Diamond. Unikalna kolekcja biżuteryjnych kart zrobiona jest ze złota, srebra, platyny, koralu bądź masy perłowej, a ozdabiają ją najszlachetniejsze kamienie – diamenty, szairy, rubiny, perły i szmaragdy. 

Studio  Rosan Diamond powstało w 2000 roku jako część firmy Rosan Finance Company – lidera na międzynarodowym rynku produkcji kart bankomatowych, by tworzyć luksusowe złote karty. Ich założeniem było zrewolucjonizowanie sektora ekskluzywnych kart chipowych. Po dziewięciu latach istnienia studia można śmiało powiedzieć, że plany te stały się rzeczywistością. 

Każda z kart to miniaturowa, biżuteryjna refleksja nad zmieniającą się, wielopoziomową historią sztuki. Miniatura składa się z dwóch różnych obrazków, które wzajemnie się uzupełniają i tworzą spójną całość. Artyści wykonujący projekty graficzne czerpali inspiracje z mistycznego starożytnego Egiptu, mitologii antycznej Grecji czy kultury samurajskiej Kraju Kwitnącej Wiśni. Wpływ na nich miała również stylistyka fantasy czy artystyczne trendy współczesności, jak art nouveau i art déco. 

Sam proces przygotowania karty jest niezwykle skomplikowany. Do jej

wykonania używa się specjalnie wynalezionego stopu złota, który można przyciąć do odpowiedniej grubości bez obawy, że się pokruszy. Stop jest jednym z największych osiągnięć studia. Element dekoracyjny karty nie może być grubszy niż 0,2 milimetra, dlatego specjalny program komputerowy zajmuje się bardzo precyzyjnym przycinaniem materiałów. Reszta, czyli cała praca dekoracyjna, to dzieło doskonale wykwalifikowanego artysty-jubilera. Jego zadanie jest niezwykle trudne i odpowiedzialne. Przy tak delikatnych materiałach najmniejszy błąd może zniweczyć cały proces twórczy. 

Atutem technicznym karty jest innowacyjna możliwość wymiany chipa, dzięki czemu jedna karta może pełnić wiele funkcji. Mikroprocesor jest z pewnością najnowocześniejszym osiągnięciem techniki, a jednocześnie tworzy integralną całość ze stylistyką karty. 

Karty Rosan Diamond to prawdziwe dzieła sztuki współczesnej,

o wartości nie tylko artystycznej. Są one bowiem używane jako karty członkowskie najbardziej elitarnych klubów na świecie czy też karty kredytowe. Swoim najlepszym klientom wydają je również luksusowe sklepy. 

Autor: Janka Wójcik 

 

Mistrzowski duet

 Maurice Lacroix jest jedną z najprężniej rozwijających się firm zegarkowych. Jej stosunkowo krótka historia, w porównaniu do „wiekowych” marek zegarkowych, może być dla odmiany wręcz podręcznikowym przykładem rozwoju produktu i kreowania jego wizerunku. 

Wprawdzie o każdej ze szwajcarskich firm można napisać wiele, jednak w przypadku Maurice Lacroix opis ten będzie składał się z ciągu informacji o kolejnych sukcesach. Wiodą one od wyrobów wytwarzanych na zewnętrzne zamówienia i znakowanych logiem zamawiającego, poprzez zakup istniejącej fabryki kopert i jej unowocześnienie, dalej przez budowę zupełnie nowej fabryki i montowni, do stworzenia sieci prestiżowych punktów sprzedaży czasomierzy Maurice Lacroix. Od zegarków, których serce stanowił mechanizm kupiony u producenta, poprzez mechanizmy samodzielnie dekorowane, dalej mechanizmy modyfikowane, do wytworzenia pierwszego własnego mechanizmu i uzyskania prestiżowego tytułu „Manufaktury  Zegarkowej”. Nawet w tym miejscu nie zatrzymali się na dłużej wizjonerzy spod znaku Maurice Lacroix. W roku 2008 premiera zegarka Memoire 1 zachwyciła cały zegarkowy światek. Bez przesady można powiedzieć, że

Maurice Lacroix ma najwyższą pozycję w tej kategorii  producentów.

Każdy zegarek obdarzony jest indywidualnym, unikalnym charakterem, a każdy jego element zaprojektowany został z największą uwagą. Gwarantuje to najwyższą jakość i estetyczną harmonię produktu. Mechaniczne arcydzieła zegarmistrzów z Saignelégier łączą w sobie klasyczne piękno i nowoczesne wykonanie, wyczucie mody i dynamikę wzoru, zapewniając ekskluzywną oprawę codzienności. 

Także nasz krajowy rynek, na którym firma znalazła się w połowie lat 90-tych poprzedniego wieku, nie może przecenić dokonań Maurice Lacroix. To właśnie tej firmie powinniśmy przypisać największy udział w odradzaniu się mody na mechaniczne zegarki w końcu ubiegłego wieku. Atrakcyjne wzory i dodatkowe funkcje wskazań oraz połączenie klasycznego zegarmistrzostwa mechanicznego w najlepszym wykonaniu z nutką nowoczesności widoczną we wzornictwie zegarków z kolekcji Masterpiece to oferta luksusowa jak na ten czas i etap rozwoju krajowego rynku. W skład tej najbardziej prestiżowej linii Maurice Lacroix wchodzą czasomierze wyposażone w dodatkowe funkcje zwane komplikacjami, o niezwykle imponujących parametrach technicznych. Masterpiece to zegarki z ręcznie dekorowanym mechanizmem automatycznym lub manualnym, którego pracę można podziwiać przez dekiel wykonany z szafirowego szkła. Dodatkowo wybrane modele posiadają tarcze wykonane ze srebra próby 925 bądź emaliowane na wzór pierwszych zegarków kieszonkowych, pasek ze skóry krokodyla lub bransoletę oraz szafirowe szkło. Koperty zegarków Masterpiece są wykonane ze stali szlachetnej, z pierścieniem z 18-karatowego złota albo w całości ze złota.

Milowymi kamieniami tej kolekcji są przykładowo – osiągalny już tylko na rynku aukcyjnym model limitowany Le Chronographe oraz wspomniany powyżej i wprowadzany właśnie na rynek sprzedaży unikatowy model czasomierza z mechaniczną pamięcią – Memoire 1. O tym zegarku już wiele się mówiło i na pewno po raz kolejny mocno się on przypomni, gdy pojawi się w ofercie sprzedaży na krajowym rynku.

Opisując kolekcję najbardziej znamienitych modeli Maurice Lacroix, nie można zapomnieć o dodatkowym wsparciu sprzedaży i kreowania wizerunku marki przez mechaniczne czasomierze z linii Pontos. Pierwsze modele tej linii, zawierające tylko egzemplarze z podstawowym wyposażeniem, spowodowały

duże zainteresowaniem mediów, salonów sprzedaży i w następstwie klientów na naszym raczkującym wtedy rynku zegarków.

W obecnych zegarkach linii Pontos można znaleźć także dodatkowe wyposażenie, takie jak stoper, wskaźnik rezerwy chodu czy powiększony wskaźnik datownika. Właśnie jednym z modeli z kolekcji Pontos warto zasygnalizować kolejne nowatorskie rozwiązania łączące zegarek Maurice Lacroix z tenisem i naszym „eksportowym” deblem tenisowym Fyrstenberg i Matkowski. Sportowy model czasomierza firmy Maurice Lacroix Pontos Rectangulaire Chronographe został poddany drobnym zmianom, co za językiem automobilistów przyjęliśmy nazywać „tuningiem”. Dotychczas tego typu modyfikacje czasomierza były przeprowadzane przez producentów na życzenie lokalnych odbiorców. Tuning zegarka Pontos Maurice Lacroix jest pierwszym znanym mi tego typu dostrojeniem zegarka dokonanym przez salon zegarkowy. Już sam wybór marki i modelu poddanego zmianom jest doskonały nie tylko pod względem aspektu sportowego – bo sportowy zegarek promuje sport i sam jest przez niego promowany – ale także aspektu elegancji wykonania – bo doskonale prezentujący się czasomierz promuje i jest promowany przez grę dżentelmenów. Zmiany dokonane w zegarku nie są kosmiczne, ale podnosząc walory estetyczne, w doskonały sposób ukierunkowują czasomierz na tenis i debel Fyrstenberg-Matkowski. Przeźroczysty w fabrycznej wersji dysk sekundnika w modelu „F & M” jest wykonany w kolorze nieznacznie odróżniającym go od tarczy i łączy w sobie stylizowane logo deblistów z literami „F” i „M” oraz wskazówkę sekundnika. Dodatkowo na deklu zegarka wygrawerowano oznaczenie limitacji (do 50 egzemplarzy), a na jego części szklanej naniesiona jest drobna grafika. Zawiera ona wykonane w białym kolorze – napis „Edycja limitowana”, nazwiska zawodników, kontur piłki tenisowej ze „świstem” oraz słowo „dziękujemy”, bo sprzedaż zegarka wspomaga fundusz naszych deblistów. Dzięki lokalnie dokonywanej personalizacji uda się także w niespotykany sposób zrealizować wykonanie przypisanego do każdego egzemplarza certyfikatu. Poza tradycyjnymi jego elementami, zawierającymi zdjęcie modelu oraz informacje i oznaczenia konkretnego egzemplarza, przewidziany jest także specjalny wpis deblistów skierowany do nabywcy czasomierza, zgodnie z jego osobistymi sugestiami. Do tego certyfikat ma być wypisywany w miejscu aktualnego przebywania deblistów w momencie zakupu. Lokalizacja ta może być potwierdzona pieczątką dowolnej firmy tam się mieszczącej. Tak więc nie dość, że

jest to wyjątkowy model czasomierza o konotacjach tenisowych

i indywidualnie kierowany do właściciela, to staje się on także niepowtarzalny.

Związek firmy Maurice Lacroix z tenisem można było zaobserwować już wiele lat temu. Wówczas „młody, robiący znaczące postępy tenisista” i „młoda, coraz prężniejsza marka zegarkowa” stanowili często podnoszoną sekwencję promocyjną wynikającą z nawiązania współpracy z nieznanym jeszcze szerzej na arenie sportowej Rogerem Federerem.

Rozpoczynającym przygodę z zegarkami firmy Maurice Lacroix Mariuszowi i Marcinowi życzyć możemy tylko sukcesów... właśnie na miarę Rogera Federera.

 

 Autor: Władysław Meller – prowadzi salon od Czasu do Czasu w stołecznych Złotych Tarasach.