Chrcynno jest małą miejscowością położoną w gminie Nasielsk, około czterdzieści pięć kilometrów na północ od Warszawy. Znajduje się tam prawdziwa perła architektury neogotyckiej – zrekonstruowany, zabytkowy pałac z 1845 roku. Aktualni właściciele odbudowali go z kompletnej ruiny, jaką był przez pół wieku, a także założyli na terenie dóbr Chrcynno stadninę i hodowlę koni czystej krwi arabskiej.
Historia pałacu to smutne, tragiczne i burzliwe dzieje.
Rozpoczyna się ona w 1838 roku, kiedy to Józef Koźmiński nabył od banku dobra Chrcynno i postanowił zbudować pałac. Szukał projektanta oraz budowniczego, a jego wybór padł na Henryka Marconiego, sławnego architekta, który przybył do Polski w 1822 roku, aby dokończyć budowę neogotyckiego pałacu w Dowspudzie oraz siedziby miejskiej w Warszawie dla gen. Ludwika hr. Paca. Słynny neogotycysta przystąpił w 1843 roku do projektu budowy pałacu w Chrcynnie. Już dwa lata później właściciel dóbr nasielskich Józef Koźmiński dysponował okazałą rezydencją wiejską. Obszerny tego domu rozkład – pisał Marconi – zastosowano do potrzeb właściciela, a styl gotycko-angielski do położenia tego miejsca. Podstawowa bryła budynku oparta była na planie litery L z wysuniętym frontonem wejścia reprezentacyjnego. Do głównej części dostawiona została od strony południowo-wschodniej wieża, która nie tylko przełamała regularny rzut budowli, ale przede wszystkim pełniła istotne funkcje – widokową oraz komunikacyjną. Parter pałacu zagospodarowany został niemalże w całości pomieszczeniami o przeznaczeniu reprezentacyjnym. I tak znajdowały się tu: duży i mały salon, sala balowa, jadalnia, biblioteka, gabinet, westybul. Apartamenty i sypialnie właściciela oraz rodziny rozlokowane były na piętrze. Rezydencja otoczona była przepięknym parkiem krajobrazowym. Rok po zakończeniu budowy pałac wraz z posiadłością zostały sprzedane Aleksandrowi Kurtzowi, działaczowi politycznemu, ekonomicznemu oraz uczestnikowi powstania styczniowego. W 1864 roku Aleksander jako członek Rady Regencyjnej i zaangażowany uczestnik powstania zmuszony był wyemigrować z terenów Królestwa Polskiego do Krakowa. Bez koniskaty udało mu się przekazać posiadłość żonie i synowi. Niedługo jednak pałac w Chrcynnie ponownie zmienił właścicieli. Nabyła go w 1910 roku rodzina Rościszewskich, w której posiadaniu pozostał do drugiej wojny światowej.
W tragiczne losy pałacu wpisuje się wiele wydarzeń, między innymi bolszewicki atak podczas bitwy warszawskiej w 1920 roku. Kolejny najazd na pałac miał miejsce po kampanii wrześniowej, kiedy to Niemcy zaadaptowali
go do wojskowych potrzeb, wypędzając właścicieli. Rozlokowali się tam z biurami i kwaterami oraz wybudowali na terenie majątku lotnisko, z którego później bombardowano powstańczą Warszawę. Przedwojenni właściciele, zmuszeni do wyjazdu do Anglii, opuszczając majątek, zabrali ze sobą jedyną rzecz – klucz do drzwi wejściowych. Przechowywany jest on jako pamiątka rodzinna do dzisiaj. Dokumentacją z czasów owego najazdu są zdjęcia zrobione przez oficera niemieckiego na prośbę właścicielki. Zapisany został na nich wygląd pałacu przed późniejszym zniszczeniem. Są to jednocześnie jedyne zdjęcia, które ocalały i trafiły do Polski z Anglii. Pałac przetrwał stacjonowanie wojsk niemieckich nienaruszony. Niestety, Rosjanie, którzy z kolei wytypowali Chrcynno na siedzibę szpitala wojskowego, obeszli się z zabytkiem mniej sentymentalnie, wysadzając go w powietrze po opuszczeniu. Ich intencją było niszczenie tego typu obiektów − symboli „sanacyjnej Polski”.
Pozostałe po wysadzeniu przez Rosjan ruiny pałacu niszczały. Dopiero w 1999 roku trafił on w ręce kolejnych właścicieli – Ewy i Krzysztofa Poszepczyńskich. Nowi właściciele zdecydowali się na budowę stajni i założenie stadniny oraz hodowlę koni czystej krwi arabskiej. Podjęli również wyzwanie odrestaurowania pałacu. Proces odbudowy według założeń Henryka Marconiego trwał ponad cztery lata, czyli dwa razy dłużej niż sama budowa w XIX wieku. Wykorzystano przy tym wszystkie ocalałe elementy piwnic, kolumn i ścian. Sięgając do projektu Marconiego, odtworzono układ pomieszczeń na parterze oraz na piętrze. Przy aranżacji wnętrza, czerpiąc z zachowanych publikacji z tego okresu, również nawiązano do neogotyku i wzornictwa angielskiego. Państwo Poszepczyńscy perfekcyjnie przeprowadzili odbudowę głównego korpusu rezydencji, celowo jednak pozostawiając nieodbudowaną część boczną, w której powstał ogród różany.
Ruiny te mają przypominać historię pałacu, który po latach niebytu został przywrócony do świetności.
Autor:
Ewelina Włodkowska
Zdjęcia:
Tadeusz Parcej