JESTEŚ W ARCHIWUM NUMERU NR 3 / LATO '09 BUTIK MODA STYL ŻYCIA ARCHITEKTURA SZTUKA MOTO URODA

Pałac w Narolu

Narol jest małym miasteczkiem położonym w południowo-wschodniej części kraju, pomiędzy dwoma ciągnącymi się w kierunku Lwowa pasmami roztoczańskich wzniesień.Znajduje się kilka kilometrów od krajowej siedemnastki, prowadzącej do granicy polsko-ukraińskiej. W XVIII wieku Narol trafił w ręce Feliksa Antoniego hr. Łosia, który po powrocie z podróży po krajach Europy tutaj postanowił wybudować swoją rezydencję. Pałac w zamyśle

miał dorównać najbardziej okazałym siedzibom magnackim  

i jednocześnie dodać blasku pozycji fundatora oraz uświetnić dzieje jego rodu. Tutaj też hrabia chciał w pełni rozwinąć swoje zamiłowania kolekcjonerskie, a z pałacu uczynić
 ośrodek promieniujący kulturą.

Pałac wraz z otaczającym go ogrodem usytuowany został na wzgórzu, kilkaset metrów na północ od miasteczka. Zadania budowy podjął się nieznany dziś architekt. Założenie pałacowo-parkowe powstało w latach 1770-1781, według francuskiego wzoru entre cour et Jardin , czyli między dziedzińcem a ogrodem. Ten nowy typ budownictwa pałacowego wykształcił się w latach siedemdziesiątych XVIII wieku. Pałac swoją formą odzwierciedla herb rodowy Łosiów – Dąbrowa, w którym główny motyw stanowi podkowa. Środkowa, reprezentacyjna część wzniesiona została na rzucie prostokąta, a wejście do niej umieszczono w ryzalicie centralnej części. Wejście stanowił monumentalny portyk złożony z czterech kolumn zwieńczonych balkonem. Na samym szczycie umieszczono kamienną grupę figuralną oraz tablicę fundacyjną z wyrytą datą –  24 maj 1781 rok  – upamiętniającą zakończenie prac budowlanych. Od boków centralnego budynku, liczącego niemal pięćdziesiąt metrów
 szerokości, odchodzą dwa eliptyczne ciągi arkad zakończonych pawilonami. Pomiędzy nimi mieści się dziedziniec, który wypełniał okrągły podjazd i klomb. Naprzeciw budynku znajduje się monumentalna brama wjazdowa oraz dwie przylegające do niej kordegardy. Najbliższe otoczenie pałacu ogradza kamienny mur, mający charakter bardziej symboliczny, odzwierciedlający funkcje militarne pełnione przez fundatora. Za bramą, w kierunku miasteczka, rozciąga się aleja lipowa. Została ona utworzona z kilkunastoletnich drzew i liczyła niemal kilometr długości. Tuż przed bramą wjazdową umieszczono dwa obeliski, które były nośnikami sentencji skomponowanych przez Feliksa Antoniego oraz informacji o okresie budowy rezydencji.

Wspomniany wcześniej ogród zaprojektował Norbert Hammerschmidt. Założenie ogrodowe było ściśle związane z pałacem wspólnym systemem osiowym o wielu współbrzmiących
 liniach. Główna część ogrodu, nazywanego włoskim, podzielona została na trzy tarasy. Pierwszy poziom był symetryczną kompozycją złożoną ze szpalerów grabowo-lipowych, będących przedłużeniem salonów reprezentacyjnych. Niewysokie szpalery tworzyły gabinety, a więc imitowały niezależne pomieszczenia. W tej części znajdowały się kamienne posągi, przedstawiające Apolla, Minerwę, Pomonę. Obecnie znajdują się one w ogrodach pałacu Potockich w Łańcucie. Drugi poziom tworzyły głównie kasztanowce oraz aleja lipowa przechodząca do trzeciej części, sformowanej już dość luźno. Ogród stanowi dziś jedynie część pierwotnej kompozycji.

Rezydencja hrabiego Łosia wzbudzała zachwyt  już wśród współczesnych mu osób.

Niedługo po zakończeniu prac na łamach jednego z wydawnictw określono ją jako: „pałac na górze za miastem z pawilonami, ogrodem i wszelkimi oficynami, przewyborną architekturą wymurowany”, a prowadzącą do niego aleję: „nie tylko lipami rozkosznemi wysadzana, ale i pięknymi domami rozmaitych rzemieślników obudowana”. Feliks Antoni, zapalony miłośnik sztuk pięknych i kolekcjoner, zgromadził w pałacu niezliczone ilości obrazów. Było to głównie malarstwo flamandzkie iholenderskie. Kolekcjonował także broń, polską numizmatykę, porcelanę i starodruki. Zbiory te wspominano jeszcze w XIX wieku, określając je jako „marne szczątki dawnej galerii”, mimo iż liczyły wtedy około stu obrazów oraz kilkadziesiąt białych kruków. Hrabia był wielkim miłośnikiem teatru i muzyki. Jeden z pawilonów przeznaczył na pomieszczenie, w którym odgrywano spektakle, a w samym pałacu funkcjonowała szkoła dramatyczno-muzyczna. Był też fundatorem stypendiów naukowych dla kształcącej się w różnych dziedzinach młodzieży.

Feliks Antoni hr. Łoś zmarł w 1804 roku. Jego zamysłem było, aby następcy pielęgnowali pozostawiony dorobek kolekcjonerski oraz, w miarę możliwości, poszerzali go i przekazywali kolejnym pokoleniom. Chciał również, żeby pałac promieniował ciągle życiem kulturalnym i był otwarty dla wszystkich gości. Niestety, bezpośredni spadkobierca, bratanek hrabiego – Maurycy, nie był

w stanie utrzymać odziedziczonej rezydencji, więc kilka lat później sprzedał ją swemu kuzynostwu. Brak sentymentalnego związku z pałacem spowodował przenoszenie zbiorów do innych posiadłości właścicieli.

Pozostałą część strawił pożar  wywołany w trakcie Powstania Styczniowego.

Odbudowy pałacu podjął się książę Julian Puzyna, który starał się jak najwierniej odtworzyć architekturę oraz wystrój pomieszczeń. Nie udało się jednak odtworzyć oryginalnej polichromii ani wyposażenia. Przez następne lata pałac funkcjonował jako zwykła rezydencja, wyróżniająca się jedynie architekturą. Najtragiczniejszy dla niego okazał się okres powojennej walki o władzę. W ramach akcji Urzędu Bezpieczeństwa podpalono pałac miotaczami ognia, ponieważ w środku znajdowali się żołnierze AK. Pożar strawił stropy, dach oraz resztki wyposażenia, pozostawiając jedynie wolnostojące mury.

Działania niezbędne dla ocalenia budynku podjęto dopiero w latach 60-tych XX wieku. Przeprowadzono remont, w ramach którego pałac zyskał nowe stropy, dachy oraz stolarkę okienną. W efekcie budynek został zabezpieczony, ale bez bieżącej konserwacji niszczał przez kolejne lata. Postawiony dach w wyniku szybko posuwającej się dewastacji pozostał bezużyteczną konstrukcją. Barokowo-klasycystyczna rezydencja zaczęła straszyć wybitymi oknami i dziurawym dachem. Mury niszczyła lejąca się strumieniami woda, na ścianach osiadł grzyb, a wszystko porosło trawą i zdumiewającej wielkości samosiejkami. Pałacowy ogród przemienił się w gąszcz krzaków, drzew oraz chwastów.

W listopadzie 1995 roku pałac kupił Władysław Kłosiewicz – klawesynista, dyrygent, wieloletni profesor Universität für Musik und darstellende Kunst w Grazu oraz wykładowca Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Pojawiła się wtedy szansa na odbudowę rezydencji i przywrócenie jej pierwotnej funkcji, czyli ośrodka kulturalnego. W pierwszym etapie prac nowy właściciel skupił się na uporządkowaniu i zabezpieczeniu terenu oraz dotarciu do archiwalnej dokumentacji, która opisywałaby wygląd pałacu z czasów świetności. Sprzątanie terenu, usuwanie samosiejek i wywożenie gruzu pochłonęło mnóstwo pracy i czasu. Wiele kłopotów sprawiał dziurawy dach. Nowa konstrukcja mogła bowiem stanąć dopiero po wzmocnieniu ścian, a te wymagały gruntownej przebudowy. Remont przeistoczył się w budowę. Ubytki w murach uzupełniono nową cegłą, a w niektórych miejscach wymieniono nawet całe fragmenty ścian. Zużyto kilkaset tysięcy sztuk cegły, a prace trwały kilka lat. Wiele problemów nowemu właścicielowi przysparzało znalezienie odpowiedniej ekipy budowlanej, która podjęłaby się odtworzenia dawnych elewacji budynku na podstawie istniejących planów oraz archiwalnych zdjęć. Jednak i ten problem udało się przezwyciężyć.

Kilka miesięcy temu pałac otrzymał nowy dach,

który w całości pokryto ceramiczną dachówką. Niedawno zakończono też wstawianie stolarki okiennej. Zastąpiła ona ochronne deski w każdym z niemal osiemdziesięciu otworów okiennych.

Prace objęły również ogród i najbliższe otoczenie pałacu. Najtrudniejszym zadaniem była walka z uporczywymi krzakami oraz odrastającymi chwastami. Zajęto się również odtworzeniem ogrodu zgodnie z jego pierwotnym wyglądem. To zadanie okazało się stosunkowo łatwe, a zadecydował o tym pewien paradoks. Niedobór środków  finansowych i brak zainteresowania ogrodem kolejnych właścicieli spowodowały, że nie przekształcono go w romantyczny park, co było zjawiskiem dość powszechnym w XIX wieku. Dzięki temu zachowany układ jest typową XVIII-wieczną kompozycją ogrodowo-przestrzenną.

Prace budowlane są jedynie częścią działań Profesora i powołanej przez niego w 1999 roku fundacji Pro Academia Narolense. Ideą przewodnią fundacji jest utworzenie w pałacu Międzynarodowego Centrum Szkoleniowo-Artystycznego, kontynuującego tradycję szkoły hrabiego Łosia. Dlatego też od 2000 roku organizowane są tu różnego rodzaju imprezy. Do najważniejszych zaliczyć można Galicyjskie Warsztaty Muzyczne dla studentów akademii muzycznych z Europy Środkowej i Wschodniej. Mają one na celu popularyzację muzyki dawnej oraz podniesienie warsztatu technicznego młodych muzyków. Istotną rolę odgrywają też Jarmark Galicyjski i Narolskie Spotkania. W ramach tych imprez odbywają się debaty z udziałem przedstawicieli świata polityki, recitale, koncerty gwiazd polskiej sceny muzycznej oraz wernisaże współczesnych twórców.

Autor: Marcin Koniak