JESTEŚ W ARCHIWUM NUMERU NR 2 / WIOSNA '09 BUTIK MODA STYL ŻYCIA ARCHITEKTURA SZTUKA MOTO URODA

„Hole in one”

Marek Szołdra  – trener i propagator golfa w rozmowiez CHIC o elegancji w sporcie.

Golf to sport elitarny, kojarzony z luksusem. Czy słusznie?

Jeśli weźmiemy pod uwagę kluby o wpisowym 100 tysięcy dolarów lub zawodowców z najwyższej grupy, to owszem tak. Poza nimi jest ogromna grupa ludzi grających amatorsko, tylko dla przyjemności, korzystających z ogólnie dostępnych pól, sprzętu w przystępnych cenach. Wtedy o ewentualnej elitarności świadczą umiejętności i etykieta na polu. Oni również uczestniczą w zawodach, tyle że nie ma mowy o wielkich nagrodach zarezerwowanych dla zawodowego golfa. Golfista amator może grać o nagrodę, której wartość nie przekracza ściśle określonej kwoty. Kiedyś podczas turnieju z cyklu „Wielkiego szlema” zdarzyło się, że wygrał amator i w nagrodę dostał słynną zieloną marynarkę. Drugi był zawodowiec, który otrzymał główną nagrodę pieniężną. Jednak myślę, że ten drugi chętnie zamieniłby się miejscami, nawet poświęcając całą wygraną.

Czy zdobywca marynarki nadal gra?

Oczywiście! Nie tylko gra. Jako zwycięzca jednego z czterech turniejów „Wielkiego szlema” przeszedł do historii golfa i myślę, że to jest największe marzenie i nagroda dla każdego gracza. Poza tym nie było to dla niego żadną niespodzianką. Sądzę, że jego ówczesny amatorski status był w pełni świadomym wyborem. Gdyby chciał przejść na zawodowstwo, musiałby złożyć podanie o przyjęcie do klubu, wystąpić w kilku turniejach i osiągnąć odpowiedni poziom.

Co to znaczy odpowiedni poziom? Masz na myśli aspekt sportowy?

Odpowiedni poziom to dobre samopoczucie na polu i właśnie o to chodzi. Golf jest zabawą i zawsze powinien taki pozostać. Zarówno amator, jak profesjonalista dążą do tego, aby piłka wpadła do dołka jak najszybciej. Przeważnie amatorowi potrzeba więcej uderzeń, ale w golfie nigdy niczego przewidzieć nie można. Każdemu może się zdarzyć, że piłka wpadnie po pierwszym uderzeniu –  „hole in one ”. W golfie ważne jest doskonalenie swoich umiejętności i przezwyciężanie siebie, chociaż szczęście też bywa pomocne. Mówi się, że golf to sport dla ludzi ceniących spokój i indywidualizm. To wspaniała gra, tylko gracz i pole, nikt nie przeszkadza. Grający ma wpływ na to, jak uderzy piłkę, pewność, że nikt do niej nie podbiegnie, nie sfauluje i nie odbierze. Trzeba się zmierzyć wyłącznie ze sobą. Żaden sędzia nie odbierze nam radości z dobrego zagrania oceniając styl. Liczy się tylko efekt, czyli piłka w dołku. Golf jest takim specyficznym sportem, że nie gra się przeciwko komuś, nie ma przeciwnika. Ten, z którym jesteś w parze to twój partner do gry, a nie przeciwnik. Uznajesz ten fakt i cieszysz się z towarzystwa. W golfie zwycięża się tylko siebie!

Jakie jest zatem największe marzenie golfisty?

Pewnie kilka by się znalazło, ale myślę, że dla większości to „hole in one”, czyli trafienie do dołka jednym uderzeniem! Bywa, że na turniejach na szczęśliwców, którym się to uda czeka wspaniały samochód lub inna cenna nagroda. „Hole in one” to wielkie wydarzenie dla uczestników turniejów i ogromne uznanie dla gracza.

Golf jest dyscypliną sportu, ale też fenomenem towarzyskim. Wieloletnia, legendarna tradycja, rytuał i forma, a także wyrafinowana elegancja. Jak rozumieć elegancję na polu golfowym?

W Ameryce, która uchodzi za kraj największego luzu, do golfa podchodzi się tradycyjnie. Na dobrych polach nikt nie przyjdzie grać bez paska w spodniach, czy koszulce bez
 kołnierzyka. Myślę, że Amerykanin prędzej założy flanelową koszulę w kratkę do smokingu niż niewłaściwie ubierze się na golfa. W prywatnych klubach bez względu na to, czy jesteś graczem, czy obserwatorem, zasady w doborze stroju są bezwzględnie przestrzegane. Nieodpowiednio ubranych ludzi grzecznie prosi się o zmianę lub uzupełnienie garderoby. Poza tym, nie mówi się podniesionym głosem, nie krzyczy. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy piłka leci w kierunku ludzi, ale to zrozumiałe.
 Elegancja na polu golfowym to również dyskrecja w zachowaniu i na przykład brak dzwoniących telefonów.

Jako kobieta muszę zadać pytanie o oczekiwania względem damskiego ubioru. Czy kobieta grająca w golfa może sobie pozwolić na odrobinę ekstrawagancji?

Kobieta, tak jak mężczyzna, musi prezentować się elegancko, choć młodsze zawodniczki wprowadziły trochę ożywienia – różne kolory, nowocześniejsze fasony, krótsze
 spódniczki zamiast spodni. Ale elegancja wciąż obowiązuje i koszulki bez rękawów czy dżinsy nadal nie są żadnym z elementów stroju golfistek.

Grałeś w Stanach Zjednoczonych, jakie są Twoje spostrzeżenia na temat golfa w Ameryce?

Na amerykańskich polach jest przede wszystkim grzecznie, cicho, elegancko i uprzejmie. Grzecznościowym „hello”, „how are you” i uśmiechem pozdrawia się każdego, bez względu na stopień zażyłości. Bardzo ważna jest kwestia czasu,

a spowalnianie gry uważa się za nieeleganckie. Nigdy jednak nie zauważyłem popędzania wolniejszego gracza, czy komentarzy pod jego adresem. U Amerykanów golf nie wywołuje „wojennych” emocji. Za to na każdym kroku widać, że to dla nich wspaniały relaks. Bardzo szanują zasadę mówienia prawdy. Jeżeli gracz nie może znaleźć piłki, to nie wyciąga zapasowej z kieszeni albo nie podnosi przypadkowej z ziemi. Na polu golfowym tych zagubionych piłek jest naprawdę dużo, a pokusa dla niektórych graczy niemała. Golf uważany jest za sport dla dżentelmenów i Amerykanie na polu starają się być dżentelmenami w każdym calu.

Co przyciąga ludzi do golfa?

W mało którym sporcie mogą grać rodzice z dziećmi, żona z mężem, czy też ktoś starszy z kimś młodym i ten pozornie słabszy nie jest z góry skazany na porażkę. Płeć, wiek, czy siła nie stanowią żadnej przeszkody w tym, żeby zagrać razem. Przebywasz na powietrzu, dużo chodzisz, rozmawiasz. Dla wielu graczy pole to miejsce spotkań towarzysko-biznesowych i sporo interesów rozpoczyna się właśnie tam. Byłem kiedyś świadkiem zabawnej historii. Mój znajomy wrócił do domu i oznajmił, że przestał być członkiem rady nadzorczej w firmie, którą założył wspólnie z kolegą. Obaj mieli koncepcje rozwoju firmy, tyle że różne w strategicznych punktach. Jeden musiał odejść i padło na niego.
 Po paru dniach zaczął pakować sprzęt, by ruszyć na pole golfowe. Zapytałem, kto będzie jego partnerem w grze? John, odparł. Ale jak to? Przecież on cię tydzień temu wyrzucił
 z pracy. No to co, czy to znaczy, że nie możemy grać w golfa, odrzekł zaskoczony moim stwierdzeniem. W Stanach porzekadło golfistów mówi, że „najlepszy dzień w pracy jest
 zawsze gorszy od najgorszego dnia golfa”.

Wspomniałeś, że pole golfowe to miejsce spotkań towarzysko-biznesowych. To właśnie dlatego można tam spotkać wielu znanych ludzi?

Tak, golf jest ulubionym sportem wielu znanych osób. Wspomniany znajomy grał na przykład z Michaelem Jordanem, który jest bardzo dobrym golfistą. Jednak mój kolega,
 nie bez satysfakcji, stwierdził – „lepiej mi poszło”. Świetnym golfistą jest muzyk Keny G, aktor Michael Douglas i jego żona Zeta Jones. Ci ostatni często biorą udział
 lub organizują turnieje charytatywne, przeznaczając dochód na różne szczytne cele. Może się zdarzyć, że ktoś przyjdzie na pole sam, szuka partnera do gry i okaże się, że jego partnerem jest ktoś sławny. W golfie wszystko możliwe – „hole in one”.

Ile pieniędzy trzeba mieć na koncie, żeby spokojnie analizować pogodę w rejonie pola golfowego?

W Stanach to sport dla każdego. Oczywiście są kluby o wpisowym przekraczającym roczny dochód przeciętnego Amerykanina, ale większość to kluby ogólnie dostępne, gdzie ani wpisowe, ani członkostwo nie jest żadną przeszkodą. Amerykanie wiedzą, że pole to doskonałe miejsce do nawiązywania relacji towarzyskich i biznesowych. Dlatego inwestują w golfa i to nie tylko swojego, ale również swoich dzieci. Tam naukę rozpoczynają już przedszkolaki i potem ciągle się doskonalą. Tiger Woods zaczynał swoją przygodę z golfem jako dwulatek.

A koszty sprzętu?

W japońskich ofertach widziałem kije po kilka tysięcy dolarów za sztukę, ale to skrajność dla bardzo bogatych miłośników golfa. Ja swój pierwszy komplet kijów kupiłem
 za 130 dolarów. Potem i ambicje, i ceny poszły w górę. Zawsze jednak można kupić sprzęt w rozsądnych cenach.

Golf zawodowy to jednak olbrzymie pieniądze?

Oczywiście, zawodnicy mają kije robione na miarę. Pod konkretną rękę. Ale to właśnie ich sukcesy napędzają rynek sprzętu golfowego, bo któż nie chce grać kijami, jakimi grają Woods, Harrington czy Singh.

Z Twoich słów wynika, że golf to sport wymagający, zarówno jeśli chodzi o niezbędne umiejętności, jak i znajomość reguł gry. Czy mógłbyś udzielić kilku rad osobom, które planują rozpocząć naukę?

Od driving range i lekcji z trenerem, na polu nikt nie nauczy się grać. Warto też zapoznać się z filozofią gry i zasadami. W końcu to sport dżentelmenów. W Stanach po sezonie golfowym jest czas na naukę. Amerykanie mają wyśmienite warunki do tego, aby się zimą doskonalić. Tam gdzie śnieg na to nie pozwala, są ogromne balony, które kryją cały driving range, practice greeny, symulatory. Tam można doskonalić swoją technikę samemu lub pod okiem instruktora. Poza tym mają ciepłe stany, gdzie pola są czynne przez okrągły rok, a dotarcie tam, to kwestia kilku godzin lotu. Wszystko w oczekiwaniu na rezultat – niższy handicap, precyzyjną technikę uderzeń i radość z osiąganych wyników.

Jak życzy się wszystkiego dobrego golfiście? Połamania kija? Udanych kontaktów biznesowych?

Najlepiej brzmi „hole in one” !

 

Dwie europejskie stolice, dwa hotele

Le Meridien Bristol  Polska – Warszawa
  The Westin Grand  Niemcy – Berlin

Dwie europejskie stolice, dwa hotele oraz jeden najwyższy światowy standard . Hotele te gwarantują luksusowy serwis i wyjątkową lokalizację w centrum miast. Warszawski Le Meridien Bristol  oraz berliński The Westin Grand  mają bez wątpienia jedną cechę wspólną – należą do grupy Starwood Hotels & Resorts  działającej w 95 krajach.

Le Meridien Bristol – Warszawa  
 Hotel wybudowany w stylu Art Nouveau  według projektu krakowskich architektów Tadeusza Stryjeńskiego i Franciszka Mączyńskiego. Do użytku został oddany w dniu 16 listopada 1901 roku.

Bristol usytuowany jest w samym sercu Warszawy na Krakowskim Przedmieściu. Lokalizacja – w bezpośrednim sąsiedztwie Pałacu Prezydenckiego, przy Trakcie Królewskim prowadzącym ze Starego Miasta do Wilanowa, nieopodal Zamku Królewskiego oraz Teatru Narodowego –  podkreśla jego wyjątkowy charakter . Bristol to część polskiej historii. Od samego początku funkcjonowania hotel był chętnie odwiedzany przez wybitne osobistości z całego świata. Gościli tu między innymi Edward Grieg, Ryszard Strauss, Enrico Caruso, Maria Curie-Skłodowska, Karol Szymanowski. Swoje studio na ostatnim piętrze miał Wojciech Kossak. Przez lata w hotelu Bristol rezydował Ignacy Paderewski – Premier oraz Minister Spraw Zagranicznych w okresie międzywojennym. Częstymi gośćmi byli tu również Ignacy Mościcki oraz Józef Piłsudski. Po drugiej wojnie światowej hotel Bristol został upaństwowiony i działał do listopada 1981 roku. 5 grudnia 1992 roku to data jego odrodzenia. Uroczystego otwarcia dokonała Premier Wielkiej Brytanii Margareth Thatcher. Bristol na powrót zajął wyjątkowe miejsce na mapie stolicy Polski.

Gośćmi odrodzonego hotelu byli między innymi Jacques Chirac, Helmut Kohl, Richard Nixon, George Bush oraz królowa angielska Elizabeth II. Le Meridien Bristol to także ulubione miejsce pobytu muzyków i kompozytorów. Yehudi Menuhin, Nigel Kennedy oraz Jose Carrerras zachwycali się jego wyjątkową atmosferą. Gośćmi były również gwiazdy muzyki pop – Tina Turner, Natalie Cole, Julio Iglesias oraz The Rolling Stones.

Hotel posiada 206 pokoi i apartamentów o indywidualnym wystroju i charakterze, łączącym styl XX wieku z technologią dnia dzisiejszego. Pokoje wyposażone są w telewizję satelitarną, radio, mini-bar, klimatyzację. Goście mają oczywiście do dyspozycji całodobowy room service.

Hotelowe Centrum Biznesu jest w pełni wyposażone w sprzęt techniczny umożliwiający organizację konferencji i seminariów. Istnieje możliwość zamówienia usług biurowych
 i tłumaczeń. W hotelu znajduje sie 8 eleganckich sal konferencyjnych, wszystkie z naturalnym światłem dziennym, które mogą pomieścić 300 osób. Są tu również sale bankietowe, catering, Health Club oraz Executive Club Lounge.

Bristol oferuje gościom kilka możliwości wyboru posiłku, gwarantując kulinarne przeżycia na najwyższym poziomie. Restauracja Malinowa jest znana i ceniona, także poza granicami kraju. Wielokrotnie była wyróżniana w przewodniku Michelin oraz renomowanych czasopismach Conde Nast Traveler oraz Der Feinschmecker. Oferuje ona duży wybór tradycyjnych dań polskich z widocznym wpływem kuchni francuskiej. Może poszczycić się również jedną z najbogatszych kart win w Warszawie. Z kolei Marconi Restaurant proponuje lekką, zdrową kuchnię śródziemnomorską z dużą ilością oliwy z oliwek i suszonych w słońcu pomidorów. Można się nią rozkoszować zarówno w przyjaznym wnętrzu restauracji, jak i na cichym patio. Kawiarnia Bristol serwuje kawę, ciastka, lekkie posiłki i przekąski. Bar Kolumnowy jest popularnym miejscem spotkań na coctail i rozmowy biznesowe.

Hotel Le Meridien Bristol jest członkiem grupy Starwood Hotels & Resorts działającej w 95 krajach. Dyrektor hotelu – Gunnar Sanne od kilku lat konsekwentnie podnosi standard i jakość usług. Podczas jego kadencji Bristol został wielokrotnie wyróżniony na arenie międzynarodowej. Według czytelników Travel&Leisure Magazine (wydanie amerykańskie, luty 2009) Bristol to jedyny polski hotel na liście 500 najlepszych hoteli świata. Zajął on 57 miejsce na świecie i 11 wśród hoteli europejskich, pod względem jakości usług, gościnności i serwisu. Z kolei CondeNast Traveler (wydanie amerykańskie, listopad 2008) sklasyfikował Bristol na 31 pozycji wśród 50 najlepszych hoteli

północno-europejskich.

Hotel Le Meridien Bristol to z całą pewnością czołowy hotel Warszawy , wartywyboru niezależnieod celu wizytyw stolicy Polski.

The Westin Grand – Berlin
 
Historia tego hotelu sięga 1987 roku. Otwarty został w czasach realnego socjalizmu, pełniąc rolę prestiżowego hotelu władz NRD. Do czasu upadku muru berlińskiego hotel ten był miejscem licznych przyjęć wydawanych przez Ericha Honeckera  dla zagranicznych gości.

Prestiżowe położenie hotelu na rogu Unter den Linden i Friedrichstrasse umożliwia szybkie dotarcie do najważniejszych miejsc w stolicy Niemiec. Brama Brandenburska, Reichstag, muzea, luksusowe sklepy wzdłuż Friedrichstrasse znajdują się w najbliższym sąsiedztwie The Westin Grand.

Hotel The Westin Grand, od 1997 roku członek grupy Starwood Hotels & Resorts, przeszedł w 2008 roku remont generalny. Jego przebudowa dokonana została pod nadzorem
  Alexandry Champalimaud , renomowanej architekt ze Stanów Zjednoczonych. 

Obecnie wnętrze hotelu cechuje nowoczesne wzornictwo  połączonez tradycyjnymi elementami.

Po remoncie hotel dysponuje 400 pokojami, w których obowiązuje całkowity zakaz palenia. Niektóre z pokoi są w pełni przystosowane dla osób niepełnosprawnych. Na szczególną uwagę zasługują luksusowe apartamenty, których w hotelu jest aż 36. Apartamenty Prezydenckie, Grand Spa, Spa, tematyczne apartamenty, na przykład Goethe, Linden oraz Junior to doskonała propozycja dla najbardziej wymagających.

Biorąc pod uwagę położenie hotelu w centrum miasta, wyjątkowym i niespotykanym rozwiązaniem jest ogród zlokalizowany nad Spa i salami konferencyjnymi. Ma on powierzchnię 3000 m2 i może pomieścić do 600 osób. Jest to bez wątpienia doskonałe miejsce do spotkań i organizacji przyjęć w miesiącach letnich.

Nowy jest też Health Club, basen, sauna, solarium, whirlpool oraz Fitness-Centrum. Hotel, dysponujący jedenastoma salami konferencyjnymi dla 1200 osób, doskonale sprawdza się w roli centrum konferencyjnego i biznesowego.

Usługi gastronomiczne są na wysokim poziomie. O kulinarne niespodzianki zadbano w restauracji „Relish”, barze oraz w okresie letnim na tarasie. Serwis hotelu odpowiada pięciu gwiazdkom superior.

Dyrektor hotelu – Rainer Bangert oraz jego team dba każdego dnia o dobre samopoczucie gości, niezależnie od ich rangi i kraju pochodzenia. „Welcome in Berlin, Welcome in Westin Grand and enjoy the stay” – stało się hasłem przewodnim tego zespołu.

Hotel chętnie odwiedzają również Polacy. Stałym gościem The Westin Grand jest
 między innymi Władysław Bartoszewski, ceniący hotel ze względu na jego styl i położenie.

Korzystanie z usług hoteli Le Meridien Bristol oraz The Westin Grand pozwala nam stwierdzić, że zasługują one bezwzględnie na najwyższą ocenę. Przede wszystkim za jakość
 usług, wyposażenie, kuchnię i doskonałą lokalizację w centrum miast.

CHIC – opinia : Luxury Hotels voted World’s Best more than any other.

Le Meridien Bristrol Warszawa
 
Krakowskie Przedmieście 42/44, 00-325 Warszawa, Polska
 tel.: +48 22 55 11 000
 Dyrektor: Gunnar Sanne
  www.lemeridien.com/warsaw

The Westin Grand Berlin
 
Friedrichstrasse 158-164, 10117 Berlin, Niemcy
 tel.: +49 30 20273159
 Dyrektor: Rainer Bangert
  www.westin.com/berlin  
 Rezerwacja: www.starwoodhotels.com

 Autor: Paul M. Ryterski

 

Przyjęcie z klasą

Nie zawsze osobisty czar i wrodzony optymizm mogą zastąpić wiedzę oraz doświadczenie przy organizacji przyjęć, choć należy szczerze przyznać, że niektórzy tak uważają. A potem okazuje się, że dania są letnie, bo liczba kelnerów jest nieodpowiednia, ragout z przegrzebki św. Jakuba wyglądem przypomina mielone i tak też smakuje, muzyka jest niewłaściwa, rozmowy nudne, a gwoździem programu są atakujące komary. Można tu podjąć próby obrony organizatorów, twierdząc, że są to czynniki od nich niezależne. Gdyby się jednak przyjrzeć większości problemów, to okaże się, że niemal wszystko można było przewidzieć. I komary, i nieudane rozmowy.

O czym powinien wiedzieć gospodarz,  planując oficjalne przyjęcie?

Pierwszorzędna sprawa to stworzenie listy gości – głównej i rezerwowej. Szacujemy liczbę zaproszonych w zależności od wielkości pomieszczenia, pamiętając, że jedno miejsce przy stole będzie zajmowało około 80 cm. Jest to niezwykle ważny szczegół, ponieważ przy większych odstępach trudno się prowadzi rozmowy, a z kolei przy mniejszych jest po prostu ciasno. Osoby, które chcemy zaprosić, powinny pod różnymi względami, na przykład zainteresowań, do siebie pasować.

Aby nie zabrakło najważniejszej osoby, dopiero po stworzeniu listy ustalamy datę przyjęcia. Ustalamy ją wraz z gościem honorowym. Można to zrobić telefonicznie lub osobiście. Osobiście jest łatwiej, ponieważ możemy porozmawiać jednocześnie z osobą, która będzie towarzyszyć gościowi honorowemu.

Po ustaleniu konkretnej daty przystępujemy do przygotowania zaproszeń. Wysyłamy je najpóźniej na trzy tygodnie przed planowaną uroczystością, dając gościom czas na potwierdzenie przybycia. Podajemy numer telefonu lub adres elektroniczny oraz precyzyjną datę do kiedy oczekujemy potwierdzeń. Ostateczny termin powinien być wyznaczony na tyle wcześnie, żeby można było jeszcze uruchomić listę rezerwową. Dwa tygodnie przed datą przyjęcia goście nie powinni odczuć, że zostali zaproszeni awaryjnie. Forma zaproszenia jest preludium wydarzenia. Piękne zaproszenie samo w sobie przyciąga osoby wrażliwe estetycznie. Powinno być ono eleganckie, proste, przejrzyste, na bardzo dobrym papierze o wysokiej gramaturze, w kolorze białym lub jasnym ecru. Może być wydrukowane lub napisane ręcznie czarnym tuszem lub atramentem. Czasem łączy się obie formy – na wydrukowanym zaproszeniu wypisujemy ręcznie tylko nazwiska gości. Zaproszenia piszemy w trzeciej osobie. W innym wypadku niezręcznie byłoby napisać, kto zaprasza.

Na zaproszeniu na uroczyste przyjęcie wpisujemy informację, czy oczekujemy potwierdzenia – P.M. lub R.S.V.P. Skrót P.M. (pro memoria – „dla przypomnienia”, a dokładniej – „dla pamięci”) umieszczamy na zaproszeniu wysyłanym do gościa honorowego, ponieważ już wcześniej uzyskaliśmy potwierdzenie jego przybycia. Z kolei skrót R.S.V.P. (respondez s’il vous plait – proszę o odpowiedź) umieszczamy na wszystkich pozostałych zaproszeniach. Te skróty, używane w dyplomacji, można zastąpić polskimi słowami. Jest to korzystniejsze z punktu widzeniania zarówno gościa, jak i organizatora, ponieważ bardziej zrozumiałe daje większe prawdopodobieństwo uzyskania odpowiedzi. Sam skrót R.S.V.P. bywa niestety interpretowany na wiele sposobów. Na przykład jeden z gości uznał, że będzie serwowany stary koniak, a interpretacja innej osoby to – „Niech spoczywa w pokoju”. Bywa, że z braku zrozumienia czy też z niedbalstwa, niektórzy goście przybywają, nie potwierdziwszy tego. Wprawia to gospodarzy w duże zakłopotanie. Z pewnością organizatorzy nie wyproszą przybyłych gości i naprędce zaaranżują dodatkowe miejsca. Wielce prawdopodobne jest jednak, że tacy goście zostaną pominięci przy ustalaniu listy na kolejne przyjęcie.

Skoro potwierdzanie to taki kłopot, czy nie lepiej z niego zrezygnować

Gospodarzom niezwykle zależy na dobrej atmosferze przyjęcia, bo ponoć nie ma nic bardziej odczuwalnego od atmosfery. Najłatwiej ją uzyskać poprzez

właściwie rozsadzenie
 gości. Aby osiągnąć ten cel musimy dokładnie wiedzieć, kto przybędzie. Wtedy przystępujemy do strategii rozmieszczenia nazwisk zgodnie z precedencją, czyli zasadami pierwszeństwa i przede wszystkim zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Wielkim błędem jest posadzenie obok siebie małżonków czy też dwóch kobiet. Jeszcze większym osoby skłócone ze sobą. Można współczuć też obcokrajowcom usadzonym wśród gości nie mówiących żadnym wspólnym językiem. Właściwe rozsadzenie to chyba najważniejszy element w całej misternej pracy nad przygotowaniem przyjęcia. Niektórzy mają świetne wyczucie, jak kogo posadzić i nie kierują się tu własnym gustem. Raczej próbują sobie wyobrazić swoich gości i dobrać im partnerów rozmowy według ich oczekiwań.

Kolejnym wyzwaniem dla gospodarzy jest przygotowanie sali, dekoracji, nakryć, wizytówek i zaplanowanie menu. Kobiety lubują się w dodatkach, mężczyźni wolą jedzenie. Mając to na uwadze, przezorna gospodyni przygotuje menu, które zaspokoi przede wszystkim apetyty mężczyzn i to tych, którzy żyją, aby jeść. Pozostali goście, reprezentujący inną filozofię, dostosują się.

Wszyscy goście, nawet ci najbardziej wymagający, mają wyjść po przyjęciu przekonani, że jedzenia było bardzo dużo. Bynajmniej nie oznacza to, że wszystkie dania mają być obfite. Zdecydowanie ważniejsza jest liczba dań, ich rozmaitość i jakość. Jeśli danie główne stanowić będzie pieczona w całości gicz cielęca, przystawka może być lżejsza, zupa czysta, a nie krem. W przypadku wyboru na danie główne piersi z gołębia Charmilles nadziewanej musem truflowym, warto pomyśleć, żeby pozostałe potrawy były bardziej sycące. Przy tworzeniu menu kreatywność nie ma specjalnego zastosowania. Kucharz nie powinien eksperymentować na gościach. Zdecydowanie bardziej sprawdzają się na przyjęciach takie dania, w których nasz kucharz jest niekwestionowanym mistrzem.

W przypadku menu i jakość, i ilość jest wartością . Czegonie można powiedzieć o wystroju sali.

Przeładowanie bez specjalnego uzasadnienia jest w złym tonie. I tak usypany „artystycznie” wielki kopiec róż pośrodku stołu będzie się bardziej kojarzyć z kwiatami na nagrobku. Dekoracją stołu może być ikebana z piękną aranżacją kwiatową o kolorystyce dopasowanej do wnętrza, w którym będzie odbywało się przyjęcie. Jeżeli stół jest długi, kwiaty powinny być w kilku miejscach, aby cieszyć wzrok wszystkich gości. Oprócz kwiatów ustawiamy kandelabry ze świecami. Ich światło będzie stwarzało ciepły klimat. Ważne jest, aby płomienie nie były na poziomie wzroku i nie przeszkadzały swoim migotaniem. Dlatego też świece powinny być odpowiednio wysokie. Co prawda, mogą być barierą w rozmowie z gościem z naprzeciwka, ale kto w eleganckim towarzystwie prowadzi rozmowy przez stół? Kiedy już mamy udekorowany stół, możemy przystąpić do przygotowania miejsca dla gościa. Środek wyznacza idealnie wypolerowany talerz podstawowy, srebrny lub posrebrzany. Na talerzu kładziemy serwetkę złożoną w prostokąt. Najlepiej białą, czyli w kolorze obrusu. Na serwetce ustawiamy menu, a za talerzem podstawowym kartonik z nazwiskiem gościa. Następnie układamy sztućce, które przez cały poranek polerowała nasza niezawodna obsługa.

Gdy wszystko jest już gotowe, każdy szczegół dopieszczony, a nastrój w domu podniosły, można oczekiwać gości. Jeśli gospodyni chce być pewna, że o wszystkim pomyślała, musi zadać sobie jeszcze pytanie. Czy przewidziała rzeczy nieprzewidywalne. Bo one z całą pewnością się zdarzą. Ale wtedy wystarczy już przymrużyć oko i lekko się uśmiechnąć.

 

Autor: Dr Irena Kamińska-Radomska

 

 

Cenniejsza niż złoto

O wódce Orkisz koneserzy mówią, że jest cenniejsza niż złoto. W końcu do produkcji używana jest pszenica orkisz, która nie toleruje chemicznych nawozów, a jej uprawą zajmują się wyłącznie ekologiczne gospodarstwa.

Właściwości tego wysokowartościowego zboża są znane i cenione od wieków. Nasi przodkowie wierzyli, że daje ono siłę, zdrowie i sprawność fizyczną. Orkisz spożywali między innymi gladiatorzy i sportowcy, którzy w ten sposób wspomagali budowę tkanki mięśniowej. Ziarno zawiera bowiem duże ilości dobrze strawnego białka, błonnika, nasyconych kwasów tłuszczowych, węglowodanów i witamin. Teraz orkisz przeżywa swój renesans i odnosi sukcesy w różnych dziedzinach przemysłu, głównie spożywczego. To obecnie najdroższy składnik używany do produkcji wódki.

Odkrycie właściwości rozgrzewających i poprawiających humor w małych ziarenkach pszenicy orkisz zainspirowało twórców do stworzenia alkoholu niezwykłego i wyjątkowego. Wódka Orkisz powstaje w małych ilościach w procesie powolnej destylacji. Dzięki temu charakteryzuje ją

niezrównana łagodność  i subtelny smak.

Te niezaprzeczalne walory nakazują delektować się nią głównie w wyjątkowych sytuacjach. Zalety tego alkoholu doceniono również za granicą, na przykład na międzynarodowych
 targach i konkursach. Polska wódka Orkisz została nagrodzona licznymi wyróżnieniami i medalami. Wystarczy wymienić chociażby nagrodę w konkursie wyrobów alkoholowych Vodka Challenge organizowanym przez Drinks International  w Londynie, czy też złoty medal podczas Światowego Konkursu Alkoholi  w San Francisco. To najlepsza rekomendacja i kolejny dobry pretekst do wybrania „medalowej” wódki z najwyższej półki. Renomowane sklepy z alkoholem zabiegają o to, aby Orkisz znalazła się w ich ofercie, a uznane restauracje przygotowują dla swoich klientów jej degustacje. W kwietniu będzie to na przykład warszawska Nowa La Boheme.

Wódka Orkisz to wyjątkowy produkt dla miłośników najlepszych alkoholi, przygotowany w unikalny sposób na podstawie specjalnej receptury. Schłodzona do temperatury 4-6 stopni Celsjusza oddaje najlepiej swoje wyjątkowe walory i właściwości smakowe.