JESTEŚ W ARCHIWUM NUMERU NR 2 / WIOSNA '09 BUTIK MODA STYL ŻYCIA ARCHITEKTURA SZTUKA MOTO URODA

Z historią w tle

Nakomiady położone są na Mazurach w niewielkiej odległości od szlaku Wielkich Jezior. Najłatwiej dotrzeć do nich drogą z Mrągowa, Kętrzyna lub Rynu. Pałac wraz z folwarkiem usytuowany jest wśród pastwisk i pól uprawnych, wznosząc się prawie 20 metrów nad okolicznym terenem.

Pałac w Nakomiadach wybudowany został w miejscu średniowiecznej warowni powstałej w latach 1392-1396 zwanej Fliehburg. Średniowiecza sięga drugi poziom piwnic pałacu. Na terenie parku widoczne są ślady murów obronnych oraz pozostałych po nich wałach ziemnych. Dzisiaj trudno powiedzieć kiedy i w jakich okolicznościach ta średniowieczna warownia została zniszczona. W latach 1664-1680 nowi właściciele posiadłości wznieśli pierwszy niewielki pałac. 27 kwietnia 1705 roku wmurowany został kamień węgielny pod jego rozbudowę, w wyniku której nadano mu obecną formę baroku holenderskiego. Zadania tego podjął się warszawski architekt Józef Piola.

W 1789 roku pałac oraz dobra nabył Friedrich Redecker, urzędnik przybyły z Prus. W czasie wojen napoleońskich majątek podupadł, podobnie jak wiele innych wschodniopruskich
 dóbr. W przywróceniu jego świetności pomogło małżeństwo Hermanna von Redeckera z Augustą von Trotha. Gruntowny remont pałacu przeprowadzono w 1905 roku. Nie wpłynął on jednak na zmianę jego architektury. W okresie międzywojennym, w wyniku kryzysu, majątek w Nakomiadach podupadł finansowo. W konsekwencji w 1932 roku wystawiony został na licytację i przejęty przez Paula Gerharda Goertza.

Rodzina von Redeckerów wraz z seniorem Eberhardem pozostała zarządcą majątku aż do 26 stycznia 1945 roku, kiedy to do Prus Wschodnich wkroczyły wojska radzieckie. Zaraz po wojnie na terenie pałacu zorganizowano szkołę, potem utworzono przedszkole, świetlicę i biura Państwowego Gospodarstwa Rolnego oraz służbowe mieszkania dla pracowników.

W 1985 roku wykwaterowano wszystkich mieszkańców i rozpoczęto gruntowny remont. Nie został on jednak zakończony.

Pałac w Nakomiadach to prawdziwa perła baroku holenderskiego

Przez lata jednak – pozostawiony sam na sam z przyrodą, rozsadzającą zimą oraz ludźmi wyrąbującymi w biały dzień podłogi i belki stropowe – powoli niszczał. Skradziono rynny,
 okna, a nawet drut z piorunochronu. Zniszczone zostały systemy odwodnieniowe, zdewastowano dawne ogrody i wycięto w pień całą jesionową aleję na podjeździe. Wszędzie zalegały tony śmieci i gruzu, a na dawnych ozdobnych trawnikach pozostały fundamenty po kurnikach i komórkach pracowniczych. Całość porosła krzakami, pokrzywami i już sporej wielkości samosiewnymi drzewami. W środku pałacu pełno było pustych butelek, śmieci i śladów po małych ogniskach. Wszędzie panowała przerażająca wilgoć spowodowana między innymi lejącą się wodą z częściowo rozebranego dachu na powoli gnijący strop. W piwnicach zwanych lochem powstało wielkie, podziemne jezioro.

To przerażający obraz z 1998 roku. Gdy wydawało się, że pałac w Nakomiadach czeka zupełna dewastacja, niespodziewanie pojawiła się szansa na jego uratowanie. Wtedy to właśnie kupili go Joanna i Piotr Ciszek. Szukali ucieczki od gwaru i tempa miasta, spokojnego miejsca na Mazurach, w którym mogliby się osiedlić. Po kilku miesiącach poszukiwań trafili do Nakomiad. Posiadłość, pomimo fatalnego stanu, urzekła ich bez reszty. Pałac o powierzchni 2000 m2 oraz dwustuhektarowy teren z parkiem i ogrodem dawały gwarancję odnalezienia spokoju, którego tak szukali. Kusząca była też myśl, że po odrestaurowaniu pałac może stać się atrakcyjnym miejscem dla turystów. Hotelem i zabytkiem jednocześnie. Decyzja o zakupie nie przyszła jednak łatwo. Przede wszystkim ze względu na ogrom niezbędnych prac, a co za tym idzie kosztów.

Zwyciężyła jednak romantyczna duszawłaścicieli ,

którzy dokonali zakupu posiadłości i z ogromnym zapałem przystąpili do prac remontowych.

Początkowo prace sprowadzały się do  „wielkiego sprzątania ”. Wyrywanie

fundamentów, wywożenie gruzu i śmieci trwało 3 lata. Nikt nawet nie przypuszczał ile „skarbów” potrafi kryć ziemia. Równolegle trwało zabezpieczanie samego pałacu. Dach, odwodnienia, drenaże, suszenie, izolowanie. Po osuszeniu piwnic, całkowicie zalanych przez wodę, odkryto stare korytarze i przejścia prowadzące do ogrodu. W międzyczasie przygotowano pierwsze wersje projektów, prowadzono uzgodnienia z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków i badania archeologiczne. Prace restauracyjne komplikował brak zachowanych materiałów, opisów i zdjęć pałacu, które mogłyby posłużyć za wzór do odtworzenia. W takiej sytuacji jedynym wyjściem było poszukiwanie przykładów stylistyki danego okresu architektonicznego w muzeach. Problemem był też brak rzemieślników specjalizujących się w wytwarzaniu charakterystycznych mebli, okuć, pieców, kominków, kafelków, a zakup na rynku stylizowanych elementów wiązał się z dużymi wydatkami. Właśnie dlatego posiadacze pałaców czasami decydują się na otwieranie niedużych manufaktur. Od pewnego czasu w Nakomiadach funkcjonuje zakład zajmujący się wytwarzaniem pieców kaflowych. Początkowo piece powstawały tylko na potrzeby pałacu. Po nabraniu doświadczenia właściciele postanowili rozbudować zakład. Obecnie pracuje tam siedem osób, które wytwarzają pełnowymiarowe piece i stylizowane kafelki na zamówienie oraz robione komercyjnie miniaturki pieców będące świetnym prezentem i pamiątką z Mazur.

Po 10 latach intensywnych prac wyremontowane i użytkowane jest skrzydło pałacu – około 200 m2 wraz z holem wejściowym. Osuszono piwnice, dokonano ich izolacji i drenażu oraz poczyniono przygotowania do wykonania instalacji.

Po wschodniej stronie pałacu znajduje się ogród. W chwili obecnej dostępny jest po rekonstrukcji regularny ogród warzywny, wzorowany na największym tego typu ogrodzie
 we Francji w Chateau Villandry oraz zielnik. Całość została odtworzona na dwóch kamiennych tarasach. Rosną tu kolorowe kapusty i kalafiory. Na grządkach odnaleźć można także jarmuże, dynie, karczochy, cukinie i wiele innych warzyw. Docelowo barokowy ogród składać się będzie z fontann, labiryntu, różanecznika, a także oranżerii.

Park w obecnej formie założony został w XVIII wieku. Pierwotnie otoczony był ceglano-kamiennym murem, za którym na południowym zboczu usytuowana była winnica. Zmiana klimatu w XVI wieku spowodowała jej wymarznięcie. Do dziś pozostały jednak po niej ślady w postaci wielu uformowanych tarasów. W parku rośnie kilka drzew, pomników przyrody, liczących około trzystu lat. Wybudowana w 1856 roku kaplica w podziemnej części mieściła rodzinny grobowiec. Na jej ścianach zachowały się fragmenty malowideł i stare drewniane drzwi okute zdobioną blachą. Podczas prac remontowych kaplicy odkryta została data na stopniu (1708), który pochodzi z innej budowli, a użyty został do budowy kaplicy. Co ciekawe, można ją zobaczyć jedynie zimą, kiedy szron osadza się na kamieniach. Park wymagał szczególnej opieki. Był zarośnięty, od lat nieporządkowany, w większości z chorymi drzewami. Stopniowo i powoli dokonywano oczyszczania ze zbędnych krzaków, samosiei i chwastów. Odtworzone zostały stare aleje parkowe, leczeniu poddano najcenniejszy starodrzew.

Przykład Nakomiady pokazuje, że  zakup Pałacu jest wielkimwyzwaniem .

Wymaga przede wszystkim wytrwałości i dużego zaangażowania. Często trzeba zmagać się z barierami administracyjnymi, nieprzychylnym otoczeniem, problemami finansowymi,
 a także ograniczeniami architektonicznymi. Wiele dworów, pałaców i zabytkowych osad odeszło w zapomnienie popadając w ruinę w latach powojennych. Szansą na ich powrót do czasów świetności jest współdziałanie właścicieli, władz lokalnych i instytucji zajmujących się ochroną dóbr kultury.

autor: Agnieszka Kędzierska