JESTEŚ W ARCHIWUM NUMERU NR 1 / ZIMA '08 BUTIK MODA STYL ŻYCIA ARCHITEKTURA SZTUKA MOTO URODA

J’adore 2008

Wywiad z  Charlize Theron  

Nad czym dziś pracujecie? Dlaczego tutaj jesteście?

Pracujemy nad nową kampanią reklamową zapachu J’adore Diora.

Jakie otrzymała Pani wskazówki? W jaki sposób weszła Pani w klimat zdjęć? Jaka jest atmosfera?

Myślę, że genialne jest to, że – ponieważ przechodzimy przez to kolejny raz – dziś komunikujemy się już tylko półsłówkami. Kiedy gra się rolę, najważniejsze to przekazać uczucia.
 A żeby naprawdę dobrze je rozumieć, porozumienie w zespole musi być doskonałe. Na szczęście my rozumiemy się bez trudu, mamy wspólną wizję dalszego przebiegu kampanii, sposobu gry i przejścia do kolejnych etapów.

Jakie było Pani pierwsze wrażenie po spotkaniu z Johnem Galliano? Proszę opowiedzieć,
 jak wyglądała wasza współpraca?

Uwielbiam z nim pracować. Uwielbiam pracować z osobami, które mają niesamowity, szalony talent i które są dobrymi ludźmi. Taki właśnie jest John. Kreatywny do szaleństwa. Poza tym jego wyobraźnia jest jak plac zabaw, w którym można się doskonale bawić. Jest pełen życia… Myślę, że składa prawdziwy hołd kobietom i że naprawdę je kocha… Pomiędzy nami od razu pozytywnie zaiskrzyło, John zrozumiał moje poczucie humoru i nie próbował ukrywać tej zażyłości podczas kampanii. Przeciwnie, eksponował ją. Myślę, że on naprawdę mnie rozumie, ceni moją osobowość i potrafi ją wykorzystać w swojej pracy.

Czy sądzi Pani, że kobieta J’adore symbolizuje istotę kobiety, być może nie
 fizycznie, ale w każdym razie wyraża skryte marzenia wielu kobiet?

Tak, ale w tym, co robimy jest zawsze mnóstwo sprzeczności. Jesteśmy pełne sprzeczności. Wydaje mi się, że lubimy pokazywać ten dualizm – z jednej strony święta, z drugiej dziwka… Widać to także w kampaniach, np. w stwierdzeniu „limuzyna, to po prostu samochód”, albo „diamenty są…”. To po prostu inne, bardziej zuchwałe oblicze kobiety, które mówi: „społeczeństwo myśli, że wie kim jest kobieta, ale tak naprawdę jesteśmy o wiele ciekawsze”. Myślę, że to co sprawia, że kobiety mają tak ogromną siłę, to umiejętność przyjmowania

różnych rzeczy, nie ukrywania ich. Wpajano nam, że kobieta musi być wspaniałą matką lub grzeczną dziewczynką, ale natura nie stworzyła nas w ten
 sposób. To po prostu nie my…

Myślę, że John [Galliano] rozumie naturę kobiet i ich liczne sprzeczności. A co Pani czuje nosząc jego kreacje?

Mój Boże, trudno nie czuć się wyjątkową! Wczoraj w trakcie przymiarek założyłam suknię i natychmiast wszystko się zmieniło. To jakby wejść w skórę innej osoby. Sam fakt noszenia tych strojów sprawia, że wszystko staje się jasne, od scenariusza począwszy. Podoba mi się jego sposób wielbienia kobiecości i kobiecego ciała. Już to chyba mówiłam, nie chciałabym się powtarzać, ale…

jest w jego kreacjach coś co sprawia, że  idealnie pasują do kobiecego ciała.  

Dzięki temu mamy wrażenie, że zostały one zaprojektowane specjalnie dla każdej z nas.

Gdy wącha Pani J’adore z zamkniętymi oczami, o czym Pani myśli? Czy przywołuje ono jakieś wspomnienia, emocje?

Dla mnie jest to zapach bardzo egzotyczny, bardzo… a teraz kiedy wiem więcej o jego składnikach, wydaje mi się bardzo międzynarodowy. Mógłby powstać wszędzie. To coś w rodzaju zapachu z podróży. Podoba mi się ten aspekt. Kiedy mam go na sobie, wydaje mi się, że wracam z dalekiego rejsu z Afryki lub innego miejsca, na pokładzie prywatnego odrzutowca. To uczucie jakby… ale jednocześnie nie jest to zapach zbyt mocny, który narzucałby się wbrew naszej woli. Podobają mi się też jego drzewne nuty, to, że nie jest przesłodzony i że jest to zapach oparty na róży. Lubię też akcenty śliwki i drzew gdzieś w tle. Podstawa jest naprawdę intensywna, ale nie nachalna.

Kiedy, Pani zdaniem, kobiety powinny nosić ten zapach? Raczej na wyjątkowe okazje czy na co dzień, bo każdy dzień powinien być wyjątkowy?

Myślę, że wystarczy słuchać swojego ciała. Jeśli budzisz się rano i ręka sama sięga po flakon J’adore, to znaczy, że tego dnia powinnaś go użyć. Bez wahania.

 

Medycyna kompleksowa

Vimed oferuje innowacyjne rozwiązania w zakresie odmładzania, wyszczuplania, modelowania sylwetki i leczenia chorób cywilizacyjnych.

Specjaliści z Vimedu, w oparciu o badania naukowe, dowodzą, że składniki żywności działają na procesy metaboliczne, syntezę DNA, a nawet ekspresję niektórych genów. W ten sposób mogą one zapoczątkować albo przyspieszyć pojawienie się chorób. Za pomocą odpowiedniego odżywiania, dostosowanego do indywidualnego „Kodu Metabolicznego” w wyniku usprawnienia układu odpornościowego można opóźnić proces starzenia się, zapobiegać i wspomagać leczenie przewlekłych lub związanych z wiekiem chorób wieloczynnikowych, w tym chorób
 z autoagresji, związanych z nieprawidłową odpowiedzią układu immunologicznego, między innymi: nadciśnienie, cukrzyca, nadwaga, alergia, migrena, niepłodność, obniżenie potencji, przewlekłe zmęczenie, łuszczyca, atopowe zapalenie skóry, choroby zwyrodnieniowe stawów, choroby nowotworowe, obniżona odporność na infekcje.

Vimed to także medycyna estetyczna, której celem jest utrzymanie zgrabnej

sylwetki, zapobieganie powstawaniu zmarszczek                      i przedwczesnemu starzeniu się.

Klinika oferuje własny program utrzymania doskonałej kondycji i zdrowego  wyglądu.

Ośrodek stosuje najskuteczniejsze, potwierdzone badaniami naukowymi i atestem medycznym, metody walki z nadwagą, cellulitem, zwiotczeniem i rozstępami skóry.

Z usług Vimedu korzystają dzieci, młodzież, kobiety planujące macierzyństwo i te, które urodziły dziecko, osoby leczone z powodu różnego rodzaju chorób przewlekłych, sportowcy oraz mężczyźni i kobiety pragnący po prostu wyglądać i czuć się lepiej. Kompleksowe podejście, połączenie medycyny naturalnej i klasycznej powoduje, że ośrodek ten chętnie odwiedzają gwiazdy sportu i telewizji, przedstawiciele świata kultury, biznesu i polityki.

 

Rzymskie inspiracje

Od momentu powstania w 1925 roku Fendi zajmuje szczególne miejsce w świecie wyrobów skórzanych i futer. Są to materiały, bez których luksus nie mógłby istnieć. Niezwykłe umiejętności i nadzwyczajna kreatywność Fendi, odmieniły oblicze futrzanych płaszczy i torebek.

Duch Fendi tkwi w uroczych „skandalach” , które burzą przyzwyczajenia, aby tym pełniej czerpać z tradycji.

Ukryty w nim kult doskonałości jest cudownym owocem kreatywności. Zarówno tu, jak i w Wiecznym Mieście unosi się zapach luksusu
 i wolności.

Kobieta Fendi jest zrodzona z Rzymu bardziej niż w Rzymie. Uwielbia wszystko, co rozjaśnia życie, dodaje mu słodyczy i czyni go niebezpiecznym. Gdziekolwiek się pojawia, trudno oderwać od niej wzrok. Jej obraz pozostaje w pamięci jeszcze długo, niczym smuga zapachu…

Aby mogła się w nim rozpoznać i dać mu się ponieść, potrzebuje kompozycji, w której połączy się kultura, siła i zmysłowość. Zapach bogini
 i kurtyzany – archaiczny i wyrafinowany jak futro, arystokratyczny

i nieprzewidywalny, jak Rzym.

François Demachy, zainspirowany precyzją wykończenia i stylem Fendi, stworzył zapach Fendi Palazzo na bazie kwiatu pomarańczy. Jest to zapach zdecydowany, patrycjuszowski, który wznosi się jak antyczna kolumna. Ledwie zarysowały się promienne nuty mandarynki, bergamotki, cytryny i różowego pieprzu, a już z całą siłą wybucha kwiat pomarańczy, rzeźbiony jaśminem i bułgarską różą.
 Gdy ulecą blade płatki, zapach staje się cieplejszy i nabiera barw, uwalniając cały swój czar i brawurę kompozycji. W zapachu czuć dbałość
 o formę – linię pionową wyznacza drogocenne drzewo gwajakowe i paczula, które zatrzymują ulatniający się zapach, nadając mu mocne jedwabiste zakończenie.

PALAZZO – to metafora Rzymu i Fendi. Wyraża pełną znaczeń siłę zapachu i nawiązuje do kształtu flakonu. Klasyczny prostokąt buteleczki został ozdobiony barokową nakrętką podpisaną podwójnym F.