JESTEŚ W ARCHIWUM NUMERU NR 1 / ZIMA '08 BUTIK MODA STYL ŻYCIA ARCHITEKTURA SZTUKA MOTO URODA

Paryski klimat

Concierge hotelu Plaza  Athenee  - Nicola Kuc - w rozmowie z CHIC o codziennym życiu w luksusie.

Jesteś Francuzem, ale doskonale znasz język polski, naszą historię, kulturę. Skąd to zainteresowanie Polską?

Mam polskie korzenie, zarówno ze strony matki, jak i ojca. Ze strony mamy jest to bliskie pokrewieństwo, bo urodziła się ona w Polsce, a ze strony ojca, pokoleniowe  –  pradziad mojego ojca był Polakiem. Mimo, że urodziłem się we Francji i jestem Francuzem, to czuję w sobie polską duszę, część polskości jest we mnie. 

Pracujesz w jednym z najbardziej ekskluzywnych hoteli w Paryżu, a może najekskluzywniejszym. Można tak powiedzieć?

Z całą pewnością można powiedzieć, że Plaza Athenee jest najlepszym hotelem w Paryżu. Od otwarcia w 1911 roku hotel uchodził za bardzo wykwintne miejsce. Gośćmi byli Mata Hari, Winston Churchil, Christian Dior, który na tej samej ulicy otworzył swój słynny dom mody, astronauci Al Green  i Gagarin, aktorzy – Omar Sharif, John Travolta, Clint Eastwood i wiele współcześnie znanych gwiazd kina światowego, polityki. Ostatnio była u nas pewna polska aktorka, bardzo elegancka, piękna kobieta. Tacy właśnie ludzie na przestrzeni lat tworzyli mit hotelu. 

W czym tkwi wyjątkowość tego miejsca?

Hotel Plaza Athenee to dusza Paryża, to niepowtarzalny klimat, luksus, elegancja i styl. Hotel z historią i wieloletnią  tradycją, którą starannie   kultywujemy. Dla wszystkich pracowników hotelu najważniejszy jest komfort, zadowolenie i uśmiech na twarzy naszych gości. Oferujemy im grzeczną obsługę i oddanie. Goście czują się u nas jak w domu. Mamy klientów,   których rodziny od pokoleń przyjeżdżają do hotelu – w pewnej brazylijskiej   rodzinie już nawet od czterech pokoleń. Mimo wysokich cen Plaza Athenee jest w absolutnej czołówce pod względem zajętych pokoi.

To znaczy, że rezerwacji trzeba dokonywać z dużym wyprzedzeniem?

Są takie chwile, na przykład, gdy w Paryżu odbywa się jakieś ważne wydarzenie, że o wolne pokoje rzeczywiście trudno. Ważna wystawa, wyścigi konne, salon aeronautyki. To także Nowy Rok, później rosyjski Nowy Rok, Walentynki. Dużo gości, głównie z Rosji, mamy w okresie Dnia Kobiet. Najlepiej oczywiście rezerwować pokoje z dużym wyprzedzeniem. Jeśli nawet w danym momencie nie ma wolnych miejsc to nie należy dawać za wygraną, bo przecież rezerwacja może się w każdej chwili zwolnić.

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z hotelem Plaza Athenee?

Może to śmiesznie zabrzmi, ale dzięki… miłości. To było 12 lat temu, kiedy studiowałem na Sorbonie. Wiadomo, że każdy student próbuje dorobić i ja też szukałem pracy. 
 A potrzebowałem pracy dobrze płatnej, ponieważ moja ówczesna narzeczona, obecnie żona, mieszkała 1230 km od Paryża  –  w Polsce. Żeby się z nią widywać musiałem zarabiać na podróże do Polski. Moja mama, która też pracowała w luksusowym hotelu paryskim, powiedziała: „znasz 4 języki, studiujesz, poszukaj

pracy w hotelu”. A jak już szukać, to dlaczego nie w najlepszym? Wysłałem dokumenty do Plaza Athenee, Ritz’a i George Sand. I tak właśnie zacząłem pracować w Plaza Athenee. Najpierw jako groom, czyli chłopiec na posyłki. To najniższy w hierarchii hotelu szczebel obsługi holu. Groom wyprowadza psy klientów, robi drobne zakupy, otwiera drzwi. Pierwszego dnia pracy zobaczyłem trzech znanych aktorów
 i dwóch piosenkarzy. To był wielki świat.

Najważniejszym członkiem obsługi holu w hotelu jest concierge? 

Tak, najważniejszy jest pierwszy concierge. Jest szefem „orkiestry” całego holu. Poczynając od grooma, bagażowych, parkingowych, chasseura, aż po conciergów.

Jak zostałeś conciergem?

Po powrocie do Paryża pracowałem w George Sand i wciąż marzyłem o powrocie do Plaza Athenee. Pewnego dnia zadzwonił do mnie pierwszy concierge tego hotelu, który zatrudniał mnie jeszcze jako studenta. Zaproponowa mi powrót, ale już w roli concierga. Oczywiście najpierw byłem pomocnikiem, potem asystentem concierga. Wiele nauczyłem się od Jerome Poret’a. To obecny pierwszy concierge Plaza Athenee. Kiedy w 2002 roku wróciłem do pracy w Plaza Athenee wziął mnie pod swoje skrzydła i nauczył wiele o zawodzie. Dużo mu zawdzięczam. Żeby zostać conciergem, przynależeć do stowarzyszenia i mieć prawo do noszenia symbolu  conciergów – dwóch skrzyżowanych kluczyków  –  trzeba zostać zarekomendowanym przez dwóch starszych conciergów, ojców chrzestnych. Następnie  trzeba  przejść  rozmowę przed komisją światową. Oczywiście trzeba mieć już doświadczenie
 w pracy w hotelu, wykształcenie, znać bardzo dobrze minimum dwa języki obce. Ja znałem trzy.Jednym z moich ojców   chrzestnych był ówczesny pierwszy concierge hotelu Plaza Athenee, wtedy też prezydent stowarzyszenia. Pracował w Plaza Athenee 50 lat! Od grooma do pierwszego concierga. Teraz jest już na emeryturze. Tak właśnie jest w Plaza Athenee. Tutaj po prostu chce się pracować. Spędzamy tu swoje życie i utożsamiamy się z tym miejscem.

Jakie cechy musi posiadać concierge, aby pracować w tak ekskluzywnym hotelu?

Musi być ambasadorem miasta, w którym pracuje. Wiedzieć o nim wszystko, znać harmonogram imprez, wydarzeń kulturalnych. Musi być oczywiście uprzejmy, kulturalny, znać bardzo dobrze języki obce. Ważne jest by traktować wyjątkowo każdego gościa i starać się zapewnić mu  niezapomniany pobyt. P rzede wszystkim jednak concierge musi być dyskretny.

Czego mogą spodziewać się goście z Polski?

Jakości, wyjątkowych chwil i wrażeń, luksusu, paryskiej duszy i klimatu. Dbamy o klientów wyjątkowo. Gość, który zajmuje u nas apartament prezydencki dostaje do użytku Maseratti. Będzie mi oczywiście bardzo miło rozmawiać z nimi w języku polskim.

 

 

Alpejski luksus

St. Moritz to jeden z najczęściej odwiedzanych i najpopularniejszych ośrodków sportów zimowych na świecie. Położony jest u stóp najwyższego szczytu Alp Wschodnich – Piz Bernina, jedynego w tej części czterotysięcznika. 

Znajduje się tu ponad 350 km tras narciarskich, które obsługuje  56 wyciągów. Dominują trasy dla średnio zaawansowanych i początkujących, ale także najbardziej wymagający miłośnicy białego szaleństwa znajdą tu coś dla siebie. St. Moritz ma znakomitą infrastrukturę hotelową i restauracyjną oraz  szereg propozycji na ekscytujące i luksusowe  spędzanie wolnego czasu.

Taką możliwość bez wątpienia daje Hotel Badrutt’s Palace. Legendarna gościnność  powoduje, że jest on bardzo chętnie odwiedzany przez turystów z całego świata. Mają oni gwarancję najwyższego standardu pokoi

i apartamentów z przepięknym widokiem na wysokie Alpy i jezioro St. Moritz. Doskonałą kuchnię zapewniają kucharze o światowej sławie,  jak chociażby Nobu Matsuhisa. Dostępna jest tradycyjna kuchnia regionalna, francuska, włoska i japońska. Hotel oferuje liczne atrakcje dla gości. W Health Club trenerzy dobiorą program treningowy i zadbają o kondycję fizyczną. Z kolei Beauty Spa stwarza możliwości relaksu poprzez wybór indywidualnego programu Spa. Miłośnicy sportu mają okazję do gry w polo na zamarzniętym jeziorze. Mogą też uprawiać curling, jazdę na łyżwach oraz ekscytować się wyścigami konnymi na śniegu.


 

Jeszcze więcej polo

Odwiedzając profesjonalne kluby polo w podlondyńskim Windsorze nie sposób nie dostrzec elegancji i  unkcjonalności infrastruktury do gry w polo. Idealnie  przygotowana trawa na boiskach, ciekawe usytuowanie placu do stick&ball i practice chukker, no i oczywiście arena polo, która umożliwia rozgrywanie meczów przez cały rok. By delektować się grą w polo przez cały rok, również w zimie, nie trzeba jechać aż do Anglii. Taką możliwość oferuje bowiem od niedawna – jako jedyny klub w Polsce – Warsaw Polo Club. 

Arena polo  jest specjalnie przygotowanym placem do gry w polo z wysokimi  bandami.  

Wzorem najnowocześniejszych i najlepszych aren, w Warsaw Polo Club zastosowano syntetyczną nawierzchnię, która idealnie amortyzuje nacisk końskich kopyt. Gra się w dwu, lub trzyosobowych zespołach. Ważnym elementem czyniącym grę na arenie bezpieczniejszą jest piłka. Na trawie wykorzystuję się piłkę wielkości pomarańczy z materiału imitującego drewno, która uderzona może osiągnąć prędkość nawet do 150 km/h. Na arenie gra się nieco większą, pompowaną piłką, a uderzenie jest znacznie słabsze i szybciej wytraca swoją prędkość. Ogólne zasady gry na tradycyjnym boisku i arenie polo są podobne, choć istnieją różnice wynikające chociażby z czasu gry. Na arenie mecz trwa krócej, ponieważ walka jest bardziej dynamiczna, między innymi dzięki wysokiej bandzie piłka w zasadzie nie opuszcza placu gry. Bramka, w odróżnieniu od tradycyjnego polo, posiada poprzeczkę i ma wymiary 180 x 240 cm.

Co powoduje, że najlepsze kluby obok tradycyjnych boisk mają dodatkowo areny polo? To przede wszystkim chęć zapewnienia kibicom widowiska, a adeptom tego sportu łatwości i dostępności nauki przez cały rok. 

Widowiskowość to rzecz najpiękniejsza w polo, każdemu imponują zdjęcia pędzących koni i zawodników wykonujących akrobatyczne igury. Problem

tradycyjnego polo polega na tym, że jeżeli nie wiadomo gdzie jest akcja, to widowiskowość w rzeczywistym odbiorze znacznie spada. W arenie polo obserwujemy zawodników na zdecydowanie mniejszym boisku z miejsc ustawionych bezpośrednio przy bandzie. Kibiców i pędzące konie w akcji często dzieli zaledwie przysłowiowa grubość bandy, a to robi wrażenie na każdym. 

Nauka gry w polo  na arenie jest  znacznie łatwiejsza , ponieważ kursant skupia się wyłącznie na piłce i grze. Ograniczona przestrzeń daje większy komfort, a to jest bardzo ważne zwłaszcza w początkowej fazie. Wtedy to właśnie należy kształtować odpowiednie nawyki związane z nowym stylem jazdy, czy też nauczyć się koordynacji i synchronizacji ruchów. 

Choć arena polo nigdy nie zastąpi tradycyjnego polo, jest idealnym rozwiązaniem na okres od jesieni do wiosny i pozwala w sposób bezpieczny rozpocząć przygodę z tym ekscytującym sportem. Każdy kto tu rozpocznie swoją  naukę  bez  problemu znajdzie się na trawiastym boisku. Dodatkowo, arena umożliwia uprawianie tego ekscytującego sportu praktycznie przez cały rok, a nie jak dotychczas jedynie przez 5 miesięcy. Nawet ulewne deszcze nie powstrzymają chętnych. Pod nawierzchnią kryje się jeden z najszybciej   działających systemów drenażowych na świecie, pozwalający osuszyć boisko w kilka minut, nawet po bardzo ulewnych deszczach. 

Już na przełomie stycznia i lutego odbędzie się turniej otwarcia areny polo. Jest on wpisany wcykl imprez International Winter Challenge 2009. W Jaroszówce będzie można podziwiać polskie i zagraniczne gwiazdy arena polo, grające w profesjonalnych teamach.

Osoby zainteresowane zimową odmianą polo, turniejem i nauką gry więcej informacji znajdą na stronie www.warsawpoloclub.pl.

Wypoczynek w drugim domu

Sposobów spędzania wolnego czasu jest mnóstwo. Można wypoczywać aktywnie zdobywając szczyty, żeglując lub jeżdżąc na rowerze. Alternatywą jest słodkie lenistwo, plaża, dobry hotel. Swoich zwolenników mają wyprawy w egzotyczne miejsca, poznawanie kultur i ludzi. Są też tacy, którzy marzą jedynie o dobrej książce w wygodnym fotelu. 

Wszystkie formy spędzania wolnego czasu mają niewątpliwie cechy wspólne. Pozwalają odpocząć, zapomnieć o codzienności i zregenerować siły. Jednak czas wolny to luksus w wersji mocno limitowanej. Pojawia się więc potrzeba znalezienia oazy, miejsca, które będzie „dostępne od zaraz”, bez rezerwowania miejsc w hotelu, sprawdzania lotów, wynajmowania auta.

Rozwiązaniem jest wymarzony dom, do którego będziemy uciekać od gwaru miasta. Możemy go wybudować lub kupić gotowy apartament. Daje to luksus i komfort wypoczynku w drugim domu. Developerzy mają w tym względzie szeroką ofertę. Dostępne są apartamenty dedykowane osobom poszukującym stałego

miejsca wypoczynku w atrakcyjnych turystycznie rejonach.

Dom pensjonatowo-apartamentowy Krywań powstaje w Kościelisku na Karpielówce, skąd rozciąga się piękny widok na panoramę Tatr z Giewontem oraz na Gubałówkę.

Budynek, w stylu  witkiewiczowskim , zaprojektowany został przez architektów zakopiańskich.  Swoją architekturą i pięknem nawiązuje do okresu Młodej Polski, natomiast luksusem i funkcjonalnością zadowolić ma najbardziej wymagającego klienta. Dom budowany jest technologią tradycyjną, z elewacją kamienno-drewnianą, dużymi przeszkleniami i dachem krytym gontem. Stylowe wejście i korytarze mają za zadanie oddać atmosferę czasów Witkiewicza, Tetmajera i Kasprowicza.

Maksimum komfortu zapewni kameralne SPA posiadające saunę suchą i mokrą, wanny z hydromasażem, małe centrum itness oraz regionalna, biesiadna sala kominkowa z kącikiem dziecięcym.

Smak luksusu

Okoliczności smakowania wykwintnych trunków może być mnóstwo! W przypadku ekskluzywnej marki szampanów Dom Pérignon, na rozkosz kosztowania zasługują absolutnie wyjątkowe okazje. Taką, bez wątpienia, okazją jest Noc Sylwestrowa.

Nowy Rok wszyscy witamy z nadzieją, że będzie on lepszy od poprzedniego, składamy sobie życzenia. Przy takiej okazji nie może zabraknąć szampana! Napój ten uświetnia polityczne spotkania na szczycie, sportowe zwycięstwa i bankiety z różnych okazji. Piją go nowożeńcy i ich goście.Trudno o bardziej prestiżowy alkohol,cieszący się większą niż Dom Pérignon estymą. Być może historia tego wina potoczyłaby się inaczej, gdyby nie piękne i wpływowe damy. Kiedy po raz pierwszy szampan pojawił się na królewskim dworze Ludwika XV, madame Pompadour tak się w nim rozkochała, że wypowiedziała

słynne do dziś zdanie,iż „szampan to jedyne wino, po którym kobieta pozostaje piękna”.  

Dom Pérignon osiągnął status dzieła sztuki. Dowodem na to są coroczne aukcje w Nowym Yorku, gdzie wylicytować można najznakomitsze
 i najbardziej pożądane szampany z wyjątkowych roczników. 18 kwietnia tego roku Dom Pérignon Rosé 1959 Vintage osiągnął absolutnie rekordową cenę 84 700 dolarów!

Czy Dom Pérignon stanie się istotnym elementem rytuału Nocy Sylwestrowej w Polsce? Powoli przyzwyczajmy się do ekstrawaganckiego stylu życia, przestajemy ukrywać, że możemy pozwolić sobie na zabawę na najwyższym poziomie, jeśli tylko mamy na to ochotę. Zaczynamy cieszyć się i upajać luksusem. W najlepszych polskich klubach, zamawiając szampana Dom Pérignon, przeżywamy mistyczny rytuał. Specjalnie przeszkoleni kelnerzy w maskach na twarzy serwują trunek, niosąc go w lektyce oświetlonej fajerwerkami. Tego sposobu celebracji nie sposób przeoczyć i nawet najbardziej wymagający znawca alkoholi może poczuć się naprawdę wyjątkowo.

Lagerfeld dla Dom Pérignon

Fantazyjna, zmysłowa, prowokacyjna i piękna. Tymi słowami można określić sesję zdjęciową „Metamorphosis” wykonaną przez Karla Lagerfelda dla Dom Pérignon. Tym razem muzą projektanta jest Claudia Schiffer.

Top modelka wystąpiła w sesji zdjęciowej promującej szampan Dom Pérignon. W poprzednich latach w tym przedsięwzięciu wzięły udział Helena Christensten oraz Eva Herzigova. „Znam Karla od dawna, gdy poprosił mnie bym była częścią tej fantastycznej kampanii – poczułam się zaszczycona” wyznaje Claudia.

Czarno-biała stylistyka fotografii przedstawia różne fantazje kobiet , które przechodzą metamorfozę na przestrzeni XVIII i XXI wieku.

Obrazy intrygującej pokojówki i seksownej sekretarki po dominującą femme fatale i Marię Antoninę stanowią istne dzieła sztuki, doskonale obrazując ducha Dom Pérignon w kontekście współczesnego symbolu luksusu.

Dom Pérignon Oenotheque 1993 to niepowtarzalny, zadziwiający szampan, którego charakter definiuje czas i wyjątkowość ówczesnych zbiorów.

Ponadczasowe chwile razem

Smirnoff Black to ulubiona wódka Bonda. Jej wyjątkowy smak towarzyszy Agentowi 007 już 50 lat. To 22 filmowe odsłony. Ostatnią z nich jest „Quantum of Solace”.

Bond po raz pierwszy wymienił nazwę swojego ulubionego drinka w powieści Ian’a Fleminga „Casino Royale” (1953). Zamówił wtedy Vodka martini w barze znajdującym się w Casino Royale. Tylko wódka ważona w małych porcjach, poczwórnie destylowana, a następnie filtrowana, tak jak Smirnoff Black, nadaje drinkom niepowtarzalny smak. Legendarna fraza:

„wstrząśnięte, nie zmieszane” otwiera historię książki i staje się symbolem postaci Bonda.  

Po raz pierwszy zdanie to pojawiło się w powieści „Diamenty są wieczne” (1956). Dziś wiele lokali oferuje podwójną Vodkę martini – wstrząśniętą, nie zmieszaną, tak jak zamawiał ją James Bond.

Fraza stała się tak popularna, że 21 czerwca 2005 roku Amerykański Instytut Filmowy uhonorował słowa „wstrząśnięte, nie zmieszane”, plasując je wśród 100

najpopularniejszych kwestii filmowych w stuletniej historii filmu.

Drink Vodka martini był popularny w Rosji i innych częściach Europy już od lat 30-tych XX wieku, a Ian Fleming najprawdopodobniej zetknął się z nim podczas pobytu w Moskwie. Filmy o Jamesie Bondzie spopularyzowały ten napój i po dzień dzisiejszy oddają cechy przynależne Vodce martini – wyrazistość, styl i wyrafinowanie.

„Po prawie pół wieku, jakie upłynęło od debiutu 007, Bond nadal wybiera wódkę Smirnoff. Te dwie świetne marki i niemożliwe do podrobienia oryginalne produkty, z biegiem czasu stają się jedynie coraz lepsze” – twierdzi Philip Gladman, wiceprezes marki Smirnoff na świat.

Smirnoff Black przedstawia linię koktajli specjalnie skomponowanych z okazji premiery filmu o Jamesie Bondzie „Quantum of Solace”. Ich wyjątkowy smak uwodzi nutą elegancji i pozwala zakosztować fanom Agenta 007 jego ekscytującego stylu życia.

 

Arystokrata wśród alkoholi

Są alkohole, które jak żadne inne, kojarzone są z luksusem i prestiżem. Picie ich jest podróżą w świat zmysłowych doznań. Takim właśnie alkoholem jest koniak, który renomę budował przez setki lat. Dzięki bogatej tradycji i rygorystycznym metodom produkcji stał się synonimem luksusu i zwykle przypisywany był wyższym sferom.

Koniak pochodzi z regionu Cognac we Francji. Swoją sławę zawdzięcza kupcom, którzy przybywali do portu La Rochelle by zaopatrywać się między innymi w białe wina. Z czasem, by zaoszczędzić miejsca na statku, zaczęto je destylować. Pierwotnie tylko po to, by po powrocie, dodając wodę, odtworzyć je ponownie. Szybko okazało się, że destylowane wino smakuje lepiej. Tak właśnie narodził się koniak. Jego sekret ukryty jest w czterech składnikach – winie, słońcu, dębinie i czasie. Winogronowy spirytus dojrzewa w dębowych beczkach, by po kilku latach zachwycić smakiem i aromatem.

Koniak uważany jest za arystokratę wśród alkoholi. Aby pobudzić zmysły i docenić głębię jego smaku, należy pamiętać o kilku zasadach. Po pierwsze,

pośpiech jest zdecydowanie niewskazany.

Koniak należy sączyć , a kieliszek obejmowaćdłonią, by w ten sposóbpodgrzewać alkohol.

 Warto też wprowadzić kieliszek delikatnie w ruch okrężny. Uwolni to całe ukryte bogactwo aromatu. Koniak przez wiele lat kojarzył się z nobliwym gentlemanem. W ostatnich latach wizerunek ten uległ zmianie, a sam trunek jest przedmiotem eksperymentów. Jednym z nich jest picie go w postaci drinków.
 Celuje w tym zwłaszcza Hennessy. Lider wśród koniaków, promując kosmopolityczne koktajle, rozszerza krąg miłośników tego trunku. Należy jednak zaznaczyć, że do komponowania koktajli używa się tylko najmłodszych trunków – V.S. i V.S.O.P. Starszych koniaków nie warto mieszać ponieważ tracą swój bogaty aromat.
 

Magia cygara

Etymologia słowa „cygaro” pozostaje po dziś dzień owiana mgiełką tajemnicy. Prawdopodobnie pierwszy raz słowo to pojawiło się w języku starożytnych Majów – „sik’ar”,czyli „to,co się pali i ładnie pachnie”.Powszechne jest przekonanie,że to załoga Krzysztofa Kolumba, w czasie pobytu na Kubie, odkryła cygara dla Europy. Mieszkańcy wyspy palili podczas ceremonii religijnych dziwaczne ruloniki – luźno owinięte liściem kukurydzy liście tytoniu. Tytoń znany był wówczas na całym kontynencie amerykańskim – od Patagonii po Kanadę. Liście tytoniu i wytwarzane z nich cygara towarzyszyły indiańskim ceremoniom religijnym i rytualnym obrzędom – plemienni szamani palili je, by wprowadzić się w trans, miały im ułatwić kontakt z bogami. W życiu codziennym palone były w chwilach przeznaczonych na przyjemności i relaks.

Pierwsze w Europie cygara powstały pod koniec XVII wieku w hiszpańskiej Sewilli. Początkowo Hiszpanie zwijali cygara samodzielnie z surowców, które przywozili z Kuby. W 1821 roku władcy Hiszpanii zezwolili Kubańczykom na produkcję cygar – był to moment narodzin havan. Wdzięczni mieszkańcy dostarczali co roku na hiszpański dwór królewski skrzynkę najprzedniejszych cygar.
 

W XIX wieku nastąpił prawdziwy cygarowy „boom” , którego kolebką była oczywiście Kuba.

Światowa kariera kubańskich cygar trwała nieprzerwanie do lat 60-tych XX wieku, kiedy to wraz z dojściem do władzy komunistów świat zerwał stosunki z nowym reżimem. Zanim uciekinierzy zorganizowali na pobliskich wyspach, między innymi na Dominikanie, cygara były produktem ekskluzywnym
 i rozrywką jedynie dla najbogatszych. Paradoksalnie, to właśnie rewolucja na Kubie przyczyniła się do zbudowania wizerunku cygara, jako produktu luksusowego.

Już dziś na polskim rynku dostępnych jest ponad 30 marek cygar wytwarzanych ręcznie. Każda z nich to kilka rozmiarów, edycje limitowane, specjalne zestawy. Cygaro, nawet tej samej marki lecz różnego rozmiaru, będzie miało własny, charakterystyczny aromat. Słodki, pikantny lub ziemisty, intensywny

lub subtelny.

W Polsce kupić można cygara produkowane przez najznamienitsze firmy

Wzbogacają i rozszerzają one stale swój asortyment wychodząc naprzeciw oczekiwaniom polskich konsumentów. Znakomitym tego przykładem jest chociażby dominikańska VegaFina Piramide. Każde cygaro VegaFina to kompozycja starannie wyselekcjonowanych i najlepszych liści tytoniu oraz pasji, którą wkładają w ich produkcję najlepsi na wyspie Torcedores. Dzięki temu to lekkie i delikatne cygaro o bogatym aromacie, cenione jest przez koneserów na całym świecie. Pléiades swój sukces zawdzięczają wysokiej jakości tytoniu prosto z Dominikany, doświadczeniu zwijaczy oraz dokładnej kontroli jakości. Każdy, kto sięgnie po Pléiades, otrzyma doskonałe cygaro, którego smak i aromat oczaruje go od pierwszego spotkania. Limitowana wersja Pléiades Anniversarie Belicoso stworzona w dwudziestą rocznicę powstania marki, zachwyca dojrzałym smakiem i niepowtarzalnym aromatem. Mówiąc o różnych rodzajach cygar, nie wypada pominąć cygar kubańskich Cohiba. Każde cygaro Cohiba z serii od Siglo I do Siglo V – to podkreślenie pięciu stuleci („siglo” z hiszpańskiego oznacza wiek) i oddanie hołdu z okazji 500-lecia odkrycia Ameryki przez Kolumba. Na uwagę konesera zasługuje niedawno wprowadzona Cohiba Siglo VI. Konstrukcja cygara pozwala na cudowne i równomierne palenie. Z plantacji Pinar del Rio pochodzi Montecristo o łatwym do rozpoznania oleistym wyglądzie w odcieniu colorado claro i aromatycznym smaku. Wymienić należy również stworzone w 2003 roku Montecristo Edmund. Aromat tego cygara perfekcyjnie balansuje pomiędzy charakterystyczną mocą. Przynosi więcej radości wiernym palaczom Montecristo.

Degustacja cygar to niezwykłe doznanie smakowe i estetyczne, zwłaszcza dla tych, którzy uczestniczą w niej po raz pierwszy. Warto wybrać się
 w podróż po fascynującej krainie, zmysłowym świecie smaków i aromatów, oferowanych przez tytonie cygarowe.


 Sylwester Kucharski